Darmowy audyt SEO to zwykle jedna z trzech rzeczy: automatyczny raport z generatora, kilka slajdów od handlowca albo realna diagnoza od kogoś, kto tę stronę potem naprawia. Wszystkie trzy nazywają się tak samo i wszystkie są bezpłatne, ale dają zupełnie inną wartość - i powstają w zupełnie innym celu. Bezpłatny audyt jest wstępem do rozmowy handlowej, nie pełną usługą, i to jest w porządku, o ile wiesz, czego się po nim spodziewać.
Poniżej rozkładam na części to, co realnie dostajesz w takim dokumencie, czego w nim nigdy nie będzie i po czym poznać raport, którego jedynym zadaniem jest sprzedaż abonamentu. Na końcu masz też mini-audyt, który zrobisz sam w pół godziny, bez płacenia komukolwiek.
Czym jest darmowy audyt SEO
Darmowy audyt SEO to bezpłatna, wstępna ocena strony pod kątem widoczności w wyszukiwarce - zwykle 3-15 stron dokumentu, w którym ktoś (człowiek albo program) wypisuje znalezione błędy techniczne i braki w treści. Nie jest to plan działania ani wdrożenie. Jest to lista objawów.
Powstaje z jednego powodu: żeby zacząć rozmowę. Nikt nie robi kilkugodzinnej analizy za darmo z dobroci serca - to inwestycja w to, że część odbiorców zostanie klientami. Uczciwy wykonawca powie to wprost. Podejrzany będzie udawał, że to „pełny audyt o wartości X złotych, dziś gratis”.
Trzy rodzaje darmowych audytów - czym się różnią
| Rodzaj | Kto to robi | Co dostajesz | Realna wartość |
|---|---|---|---|
| Automat z generatora | Skrypt na stronie, po podaniu adresu | PDF z ocenką w punktach i listą ostrzeżeń | Niska - wyłapie oczywistości, myli się w kontekście |
| Raport handlowca | Sprzedawca korzystający z narzędzi typu Ahrefs czy Semrush | Slajdy z frazami, wykres widoczności, propozycja abonamentu | Średnia - dane prawdziwe, wnioski naciągane pod ofertę |
| Diagnoza wykonawcy | Osoba, która potem to naprawia | Konkretne błędy z Twojej strony, priorytety, szacunek pracy | Wysoka - autor odpowiada za to, co napisał |
Różnica sprowadza się do jednego pytania: czy autor audytu będzie musiał zmierzyć się z własnymi wnioskami. Kto sam wdraża, nie napisze na wyrost, bo za miesiąc to on będzie tłumaczył, czemu nie wyszło.
Co powinien zawierać sensowny bezpłatny audyt
Dobra bezpłatna diagnoza jest krótka, ale każdy jej punkt dotyczy konkretnie Twojej strony. Minimum, jakiego możesz oczekiwać:
- Stan indeksowania - czy Google w ogóle widzi Twoje podstrony, ile ich zna, czy nie blokuje ich robots.txt albo znacznik noindex
- Szybkość i Core Web Vitals - wynik z pomiaru na urządzeniu mobilnym, bo to on decyduje o odbiorze i o ocenie strony
- Meta tytuły i opisy - ile podstron ma je puste, zduplikowane albo obcięte
- Struktura nagłówków i treści - czy strona odpowiada na pytania, których ludzie faktycznie szukają
- Wersja mobilna - realny wygląd na telefonie, nie deklaracja „responsywny motyw”
- Podstawowa higiena techniczna - certyfikat SSL, przekierowania, błędy 404, jedna wersja adresu (z www albo bez)
- Priorytety - co naprawić najpierw, a co może poczekać
Ten ostatni punkt jest najważniejszy i najczęściej go brakuje. Lista 200 usterek bez kolejności to nie diagnoza, tylko zrzut z narzędzia. Jak wygląda pełna, uporządkowana wersja takiej analizy, rozpisałem w checkliście audytu SEO krok po kroku.
Czego w darmowym audycie nie będzie - i słusznie
Bezpłatny dokument nie zastąpi płatnej pracy analitycznej. Rzeczy, których uczciwie nie da się zmieścić w darmowym formacie:
- Analiza konkurencji fraza po frazie - to kilkanaście godzin pracy na jeden rynek
- Pełny research słów kluczowych z podziałem na intencje i mapowaniem na podstrony
- Audyt profilu linków i ocena, które odnośniki szkodzą
- Analiza logów serwera - jak roboty naprawdę chodzą po stronie
- Plan treści na kilka miesięcy z tematami, briefami i kolejnością publikacji
- Wdrożenie czegokolwiek - audyt to diagnoza, nie leczenie
Płatny audyt SEO potrafi kosztować od kilkuset złotych za pojedynczy przegląd do kilku tysięcy za rozbudowaną analizę dużego sklepu - widełki mocno zależą od wielkości serwisu i zmieniają się z roku na rok, więc traktuj je orientacyjnie. Sama różnica jest jednak stała: darmowy audyt odpowiada na pytanie „czy jest problem”, płatny na pytanie „co dokładnie z tym zrobić i w jakiej kolejności”.
Siedem znaków, że to raport sprzedażowy, nie diagnoza
Po tych sygnałach poznasz dokument, który powstał tylko po to, żeby Cię przestraszyć:
- Ocena w punktach na wejściu - „Twoja strona: 42/100”. Ta liczba nie znaczy nic, bo nie wiadomo, jak jest liczona
- Same czerwone alerty, bez rozróżnienia na krytyczne i kosmetyczne
- Brak nazwy własnej Twojej strony w treści - zdania pasują do dowolnej witryny
- Obietnica pozycji - „wprowadzimy Cię do TOP 3 w trzy miesiące”. Nikt nie kontroluje wyników Google i nikt nie może tego zagwarantować
- Presja czasu - „oferta ważna do piątku”, telefon następnego dnia rano
- Ostrzeżenia o karach od Google przy rzeczach, które karami nie są (np. brak opisów alt przy grafikach)
- Umowa na 12 miesięcy jako jedyna droga naprawy, bez etapu wyceny pojedynczych prac
Jeśli widzisz trzy z tych punktów naraz, to nie jest audyt - to lejek sprzedażowy. Więcej o tym, jak czytać takie oferty i o co dopytać przed podpisem, znajdziesz w tekście jak kupić pozycjonowanie i nie dać się oszukać.
Mini-audyt, który zrobisz sam w pół godziny
Zanim komukolwiek zostawisz adres strony, sprawdź kilka rzeczy samodzielnie. Wszystkie narzędzia są bezpłatne:
| Co sprawdzasz | Jak | Czego szukasz |
|---|---|---|
| Czy Google zna Twoje podstrony | Wpisz w wyszukiwarkę site:twojadomena.pl | Liczba wyników zbliżona do liczby realnych podstron |
| Szybkość na telefonie | PageSpeed Insights, zakładka mobilna | Wyniki w zieleni, czas wczytania największego elementu poniżej ~2,5 s |
| Tytuły w wynikach | Obejrzyj, co Google pokazuje dla Twojej marki | Sensowne tytuły, nie „Strona główna” i nie ucięte w połowie |
| Błędy indeksowania | Google Search Console, raport „Strony” | Podstrony wykluczone, oznaczone noindex, błędy 404 |
| Certyfikat | Kłódka w pasku przeglądarki | Brak ostrzeżenia o braku bezpieczeństwa |
| Widok mobilny | Otwórz stronę na własnym telefonie | Czytelna czcionka, klikalne przyciski, brak przewijania w bok |
To pokrywa większość tego, co i tak znajdzie się w cudzym darmowym audycie. Jeśli prowadzisz sklep, dołóż do tego pomiar kluczowych podstron - karty produktu i koszyka - opisałem to w mini-audycie szybkości sklepu, bo to właśnie na tych dwóch widokach najczęściej sypie się sprzedaż, a w audytach zwykle bada się tylko stronę główną.
Audyt SEO a audyt techniczny strony - to nie to samo
Audyt SEO ocenia widoczność w wyszukiwarce. Audyt techniczny ocenia stan samej strony: wersje wtyczek, kopie zapasowe, bezpieczeństwo, wydajność serwera. Nakładają się na siebie, ale odpowiadają na inne pytania i często potrzebujesz obu.
W praktyce najczęściej wygląda to tak: darmowy audyt SEO pokazuje, że strona ładuje się wolno, a przyczyna leży zupełnie gdzie indziej - w przeładowanym motywie albo w kilkunastu wtyczkach robiących to samo. Dlatego przy stronach na WordPressie warto od razu spojrzeć szerzej, według listy z tekstu co sprawdzić w audycie strony na WordPressie. Osobny wątek to widoczność w odpowiedziach AI - to już inna dyscyplina niż klasyczne SEO i mierzy się ją inaczej, o czym piszę w audycie widoczności w AI.
Jak wygląda bezpłatna diagnoza u mnie
Zaczynam od bezpłatnej diagnozy i mówię wprost, po co ona jest: żebyśmy oboje wiedzieli, czy jest tu sens robić cokolwiek dalej. Dostajesz krótki dokument z realnymi pomiarami Twojej strony - szybkość na telefonie i na komputerze, stan indeksowania, błędy techniczne, ocena wersji mobilnej - plus lista tego, co naprawiłbym w pierwszej kolejności. Bez punktacji, bez straszenia karami, bez umowy na rok.
Jeśli z diagnozy wyjdzie, że wystarczy poprawić kilka rzeczy, powiem to i podam koszt takiej pojedynczej roboty. Jeśli okaże się, że strona wymaga poważniejszych zmian, dostajesz wycenę na piśmie przed startem - przy pracach optymalizacyjnych i rozwojowych rozliczam etapami, a większe projekty wyceniam w formule stałej ceny, zwykle w przedziale 5000-10000 zł netto, zależnie od zakresu. Nie ma sytuacji, w której zaczynam robotę, a Ty nie wiesz, ile ona kosztuje.
Najczęstsze pytania
Czy darmowy audyt SEO ma w ogóle sens? Tak, jeśli traktujesz go jako pierwszy przegląd, a nie jako plan naprawy. Dobra bezpłatna diagnoza w pół godziny powie Ci, czy problem jest techniczny, czy raczej w treści i konkurencji - a to wystarczy, żeby zdecydować o następnym kroku. Sens traci wtedy, gdy jest to wygenerowany automatycznie PDF bez jednego zdania o Twojej konkretnej stronie.
Czy muszę dawać dostęp do strony, żeby dostać darmowy audyt? Nie. Do wstępnej diagnozy wystarczy adres strony - wszystko, co najważniejsze, widać z zewnątrz. Dostęp do panelu albo do Search Console przydaje się dopiero przy głębszej analizie i wtedy warto założyć osobne konto z ograniczonymi uprawnieniami, zamiast oddawać własne hasło administratora.
Ile trwa darmowy audyt strony i kiedy dostanę wyniki? Automatyczny raport dostaniesz w kilka minut, bo generuje go program. Diagnoza robiona ręcznie zajmuje zwykle od kilkudziesięciu minut do kilku godzin i wraca do Ciebie w ciągu jednego lub dwóch dni roboczych. Jeśli ktoś obiecuje ręczny audyt „od razu”, najpewniej dostaniesz szablon z podmienioną nazwą firmy.
Co zrobić z darmowym audytem, jeśli nie chcę kupować usługi? Weź z niego listę błędów i naprawiaj po kolei, od najbardziej dotkliwych: szybkość na telefonie, tytuły podstron, błędy indeksowania. Nie masz obowiązku niczego kupować i uczciwy wykonawca nie będzie tego oczekiwał. Wiele z tych poprawek zrobisz samodzielnie w panelu strony, bez dotykania kodu.
Powiązane: Audyt SEO krok po kroku · Jak kupić pozycjonowanie i nie dać się oszukać · Rozwój i optymalizacja