Przejdź do treści
codecollab.pl
§ Blog wycena strony internetowej

Wycena strony internetowej - co wysłać, żeby dostać cenę w dobę

Wycena strony internetowej rzadko spóźnia się dlatego, że wykonawca się ociąga - zwykle dlatego, że nie ma z czego jej policzyć

Krystian Kacik 8 min czytania
Spis treści

Wycena strony internetowej rzadko spóźnia się dlatego, że wykonawca się ociąga - zwykle dlatego, że nie ma z czego jej policzyć. Dostaję maile o treści „dzień dobry, proszę o wycenę strony dla mojej firmy” i szczerze mówiąc, nie da się na to odpowiedzieć niczym poza pytaniami. A każda runda pytań to kolejny dzień: ja pytam, Ty odpisujesz wieczorem, ja doprecyzowuję, mija tydzień, a Ty wciąż nie masz kwoty i zaczynasz podejrzewać, że coś jest nie tak.

Ten tekst jest o stronie wejściowej całego procesu, nie o cenach. Ceny rozpisałem osobno - jeśli szukasz widełek i tego, z czego składa się kwota, masz to w tekście ile kosztuje strona internetowa. Tutaj pokazuję, co konkretnie wkleić do maila, żeby konkretna liczba wróciła do Ciebie w ciągu doby, oraz co powinno w tej odpowiedzi być, żeby dało się ją z czymkolwiek porównać.

Dlaczego wycena strony internetowej w ogóle potrafi wrócić w dobę

Wyceniam pracę, a nie stronę. Nie liczę „ile jest warta witryna”, tylko ile godzin zajmie zaprojektowanie układu, zbudowanie podstron, przeniesienie treści, ustawienie formularzy, przygotowanie wersji mobilnej i testy. Każda z tych pozycji jest policzalna, o ile wiem, ile jej jest.

I tu leży cała tajemnica doby. Jeśli w zapytaniu widzę listę podstron, wiem, czy to sześć czy dwadzieścia sześć ekranów. Jeśli wiem, kto pisze teksty, wiem, czy dokładam do wyceny pracę nad treścią. Jeśli widzę adres starej strony, w kwadrans sprawdzam, co da się z niej odzyskać, a co jest do wyrzucenia. Kiedy tych rzeczy nie ma, wycena zamienia się w zgadywanie - a uczciwy wykonawca zamiast zgadywać, dopytuje. Stąd te tygodnie ciszy, które klienci biorą za brak zainteresowania.

Druga strona medalu: wykonawca, który podaje kwotę od razu, bez jednego pytania o zakres, nie jest szybki. On po prostu wycenił coś, czego nie zna, i różnicę dopłacisz później jako „to nie było w ofercie”.

Co wkleić do maila z zapytaniem

Nie potrzebuję dokumentu. Potrzebuję kilku akapitów, mogą być punktami, mogą być pisane w biegu. Konkretnie:

1. Czym się zajmujesz i komu sprzedajesz. Dwa zdania wystarczą. Inaczej projektuje się stronę dla producenta sprzedającego hurtowniom, inaczej dla gabinetu, do którego ludzie zapisują się na wizytę. To decyduje o układzie, nie o dekoracji.

2. Adres obecnej strony, jeśli jest. Nawet jeśli się jej wstydzisz - zwłaszcza wtedy. Dziesięć minut na Twojej starej stronie mówi mi więcej niż godzina rozmowy: widzę, ile jest treści, jakie są adresy podstron, na czym to stoi i czy da się to przenieść bez utraty pozycji w Google.

3. Lista podstron albo to, co ma się na stronie znaleźć. Nie musi być kompletna. „Strona główna, o firmie, cztery usługi osobno, realizacje, kontakt, blog” to komplet informacji. Największa różnica w cenie bierze się właśnie stąd, bo każda nowa podstrona to projekt, treść i wdrożenie.

4. Co już masz, a czego nie. Logo, księga znaku, zdjęcia z realizacji, teksty, opisy usług. To jest pozycja, która najczęściej przesądza o miejscu w widełkach, a jednocześnie prawie nigdy nie pojawia się w zapytaniu. „Mam logo i zdjęcia, tekstów nie mam” to zdanie warte kilka tysięcy złotych różnicy w wycenie.

5. Dwie, trzy strony, które Ci się podobają. Mogą być z zupełnie innej branży. Nie chodzi o kopiowanie, tylko o to, żebym wiedział, czy chcesz coś surowego i technicznego, czy raczej miękkiego i obrazkowego. Jedno zdanie „podoba mi się ta, bo od razu widać, czym się zajmują” zastępuje trzy rundy poprawek graficznych.

6. Termin i budżet, choćby z grubsza. Wiem, że to najbardziej niewygodny punkt i że boisz się, że kwota „dopasuje się” do podanej liczby. U mnie działa to odwrotnie: budżet mówi mi, czy w ogóle mamy o czym rozmawiać, i pozwala zaproponować sensowny zakres zamiast oferty, którą i tak odrzucisz. Jeśli budżet nie mieści się w tym, co trzeba zrobić, powiem to od razu, a nie po trzech spotkaniach.

Do tego rzeczy branżowe, jeśli występują: wersje językowe, sprzedaż online, integracja z systemem magazynowym albo z kalendarzem rezerwacji, wymóg dostępności cyfrowej. Każda z nich osobno potrafi zmienić rząd wielkości projektu, więc lepiej, żeby padły w pierwszym mailu niż w połowie realizacji.

Sporo osób odkłada wysłanie zapytania, bo czuje, że „jeszcze nie jest gotowe”. Zwykle chodzi o rzeczy, których naprawdę nie musisz ustalać sam.

Nie musisz wiedzieć, na czym strona ma powstać. To jest decyzja wykonawcy i on ma ją uzasadnić. Nie musisz mieć gotowych tekstów - wystarczy, że powiesz, że ich nie masz, bo to normalna pozycja w wycenie, a nie powód do wstydu. Nie musisz mieć wybranego hostingu ani wykupionej domeny. Nie musisz też umieć nazwać tego, co chcesz osiągnąć, językiem branżowym: „chcę, żeby ludzie dzwonili po obejrzeniu realizacji” jest lepszym briefem niż zdanie o lejku konwersji.

Jedyna rzecz, którą naprawdę trzeba mieć przemyślaną, to cel. Strona ma przynosić zapytania, sprzedawać online, odciążyć telefon czy po prostu istnieć jako wizytówka przy przetargach? Każda z tych odpowiedzi prowadzi do innej strony i innej ceny.

Co ma wrócić w odpowiedzi

Wycena to nie jest jedna liczba w mailu. Kwota bez zakresu jest bezużyteczna - nie da się jej porównać z inną kwotą bez zakresu, a przy sporze nie ma się do czego odwołać. Porządna oferta ma cztery elementy: rozpisany zakres (co dokładnie powstanie, ile podstron, co jest po Twojej stronie), cenę z informacją, czy jest stała czy szacunkowa, termin z zaznaczeniem, od czego biegnie, oraz to, co dzieje się po odbiorze - kto poprawia błędy i przez jak długo.

Ja pracuję fixed-bid: kwota jest ustalana przed startem i nie rośnie w trakcie, dopóki nie zmienia się zakres. Typowe projekty stron mieszczą się u mnie w przedziale około 5000-10 000 zł netto, a to, gdzie w nim wylądujesz, wynika wprost z sześciu punktów wyżej. Osobno stoi utrzymanie po starcie, bo to inna decyzja i inny rachunek - rozpisałem go w tekście o kosztach utrzymania strony.

Co realnie wydłuża wycenę

Z mojego doświadczenia termin przesuwają cztery rzeczy, i tylko jedna z nich leży po stronie wykonawcy.

Pierwsza to zapytanie w jednym zdaniu, o którym była mowa wyżej. Druga to zmieniający się zakres w trakcie wyceniania - jeśli po dwóch dniach dochodzi sklep albo druga wersja językowa, liczenie zaczyna się od nowa i to jest uczciwe wobec obu stron. Trzecia to brak jednej osoby decyzyjnej: gdy zapytanie idzie od trzech osób z firmy, które mają trzy różne wizje, wykonawca nie wycenia projektu, tylko próbuje pogodzić wewnętrzny spór. Czwarta to nietypowa integracja, której nie da się oszacować bez zajrzenia do dokumentacji cudzego systemu - wtedy uczciwą odpowiedzią jest wycena części projektu i wydzielenie integracji do osobnego etapu.

Kiedy wysyłasz do kilku wykonawców

To rozsądne i nikt normalny się nie obraża. Jest tylko jeden warunek, żeby to miało sens: wyślij wszystkim dokładnie ten sam opis. Nie streszczaj go inaczej za każdym razem, nie dokładaj drugiemu wykonawcy wymagania, o którym pierwszy nie wiedział. Inaczej dostajesz trzy kwoty za trzy różne projekty i porównujesz je tak, jakby dotyczyły tego samego.

Drugi warunek: porównuj zakresy, zanim porównasz kwoty. Jeśli tańsza oferta rośnie o dopłaty po zadaniu jednego pytania o teksty i dostępy, nie była tańsza, była krócej opisana. Sposób weryfikacji samego wykonawcy - realizacje, dostępy, własność kodu - rozłożyłem na czynniki w tekście o tym, kto zrobi stronę internetową.

Jak to wygląda u mnie

Dostaję maila z tym, co masz. Jeśli czegoś brakuje, dopytuję o jedną, dwie rzeczy - nie o dwanaście. Zaglądam na obecną stronę, sprawdzam, co jest do uratowania, i odsyłam wycenę z rozpisanym zakresem i terminem. Przy typowym zapytaniu firmowym wraca to w ciągu doby roboczej, przy projekcie z integracjami dłużej, ale wtedy piszę wprost, kiedy się odezwę.

Diagnoza na start jest bezpłatna i niezobowiązująca. Jeśli po zajrzeniu w Twoją stronę uznam, że nie potrzebujesz nowej, tylko poprawek na tej, którą masz - powiem to, nawet jeśli oznacza mniejsze zlecenie. Wolę oddać jeden projekt mniej, niż sprzedać komuś przebudowę, której nie potrzebuje.

Najczęstsze pytania

Czy wycena strony jest płatna? U mnie nie i u większości uczciwych wykonawców też nie. Płatna bywa dopiero analiza przedwdrożeniowa przy dużych systemach - wtedy dostajesz dokument z rozpisaną architekturą, który możesz zabrać ze sobą gdziekolwiek. Zwykła wycena strony firmowej to część sprzedaży, nie usługa.

Ile powinienem czekać na wycenę? Przy stronie firmowej doba do dwóch dni roboczych to zdrowy standard, o ile wykonawca dostał komplet informacji. Tydzień ciszy bez jednego pytania z jego strony to sygnał ostrzegawczy - albo nie ma czasu, albo zapytanie utknęło.

Czy podawać budżet w zapytaniu? Tak. Największa obawa brzmi „to mi wycenią dokładnie tyle”, ale w praktyce budżet działa jak filtr zakresu: wykonawca proponuje, co da się w tej kwocie zrobić dobrze, zamiast wysyłać ofertę dwa razy wyższą, którą odrzucisz bez czytania.

Dlaczego dwie wyceny tej samej strony różnią się dwukrotnie? Bo prawie nigdy nie dotyczą tego samego. Różnica siedzi w projekcie graficznym (własny czy gotowy motyw), w tekstach i zdjęciach, w liczbie rund poprawek i w tym, co dzieje się po odbiorze. Zanim uznasz jedną za drogą, wypisz te cztery pozycje przy każdej ofercie i zobacz, czy w ogóle są obecne.


Potrzebujesz czegoś takiego u siebie? Projektuję i buduję strony internetowe dla firm B2B - od zera albo jako przebudowę tego, co już stoi. Opisz zakres, a wycena z terminem wróci do Ciebie.

§ Wycena 24h

Twoja strona nie przynosi zapytań albo wygląda staro, a nie wiesz, od czego zacząć?

Opisz zakres w dwóch zdaniach albo podeślij link do strony. Wskażę, co poprawić najszybciej, a wycenę dostajesz na piśmie w 24 godziny - bez „od X zł".

Wyślij zakres - wycena 24h