Przejdź do treści
codecollab.pl
§ Blog system ticketowy z baselinker

System zgłoszeń spięty z Baselinkerem - reklamacje i zwroty w jednym miejscu

Reklamacja w sklepie, który sprzedaje przez Baselinkera, zaczyna się zwykle od pytania „które to w ogóle zamówienie”, a nie od tego, co się zepsuło

Krystian Kacik 7 min czytania
Spis treści

Reklamacja w sklepie, który sprzedaje przez Baselinkera, zaczyna się zwykle od pytania „które to w ogóle zamówienie”, a nie od tego, co się zepsuło. Klient pisze z Allegro, drugi z maila, trzeci dzwoni i podaje numer paczki. Ktoś z obsługi otwiera Baselinkera, szuka po nazwisku, znajduje trzy zamówienia tej osoby i zgaduje, o które chodzi. Gdy ktoś wpisuje w Google „system ticketowy z baselinker”, ma zwykle za sobą kilkanaście takich poranków i szuka sposobu, żeby zgłoszenie od razu wiedziało, którego zamówienia dotyczy.

Ten wpis jest o tym, jak takie spięcie działa od środka, kiedy wystarczy gotowy helpdesk dla sklepu internetowego, a kiedy opłaca się własny panel, i ile realnie kosztuje jedno i drugie. Piszę z perspektywy kogoś, kto takie panele buduje, więc tam, gdzie gotowe narzędzie załatwia sprawę, powiem to wprost.

System zgłoszeń spięty z Baselinkerem - jak to działa

Sedno jest proste: zgłoszenie od klienta powinno powstać już przypięte do konkretnego zamówienia z Baselinkera, a nie być przypinane ręcznie po fakcie. Wszystko inne wynika z tego jednego założenia.

W praktyce wygląda to tak. Klient wchodzi w formularz reklamacji albo zwrotu i podaje numer zamówienia lub adres mailowy. Panel pyta Baselinkera po API o zamówienia tej osoby, pokazuje listę z datą i produktami i każe wybrać jedno. Od tej chwili zgłoszenie ma pod sobą pełny kontekst: co kupiono, za ile, kiedy wysłano, jakim przewoźnikiem, z którego kanału sprzedaży. Obsługa otwiera ticket i widzi to wszystko na jednym ekranie, zamiast skakać między kartami.

Druga strona tego samego spięcia to zapis zwrotny. Gdy zgłoszenie zmienia status na „zwrot przyjęty” albo „reklamacja uznana”, panel potrafi dopisać do zamówienia w Baselinkerze etykietę, zmienić jego status albo dodać notatkę, dzięki czemu osoba pakująca paczki i osoba wystawiająca korekty widzą to samo bez dodatkowego maila. Co da się w Baselinkerze zapisać, a co tylko odczytać, rozpisałem osobno we wpisie o Baselinker API i automatyzacjach - tutaj wystarczy wiedzieć, że zamówienia, statusy i notatki są dostępne w obie strony.

Trzeci element, o którym najczęściej się zapomina, to historia. Zgłoszenie spięte z zamówieniem zostaje przy nim na zawsze. Rok później, gdy ten sam klient wraca z kolejną sprawą, obsługa widzi, że w poprzedniej reklamacji uznano wadę i wysłano nowy egzemplarz. Bez spięcia ta wiedza żyje w czyjejś skrzynce mailowej i odchodzi razem z pracownikiem.

Co pomaga: zanim zaczniesz porównywać narzędzia, wypisz pięć ostatnich reklamacji i przy każdej zanotuj, ile czasu zajęło samo ustalenie, o które zamówienie chodzi i co w nim było. To jest koszt, który spięcie z Baselinkerem zdejmuje w całości - reszta to dodatki.

Reklamacje i zwroty - co panel musi wiedzieć o zamówieniu

Obsługa zwrotów w Baselinkerze i obsługa reklamacji to dwa różne procesy, choć oba zaczynają się od tego samego zamówienia. Zwrot jest prostszy: klient odsyła towar, sklep sprawdza stan, oddaje pieniądze. Reklamacja ma warianty: naprawa, wymiana, obniżka, odrzucenie z uzasadnieniem. Dobry system zgłoszeń nie wrzuca obu do jednego worka, tylko prowadzi każdy inną ścieżką z innymi statusami i innym terminem odpowiedzi.

Z zamówienia panel potrzebuje kilku konkretnych rzeczy, nie całej bazy:

  • Pozycje zamówienia, żeby klient mógł wskazać, którego produktu dotyczy sprawa, a nie opisywać go słowami.
  • Kanał sprzedaży, bo reklamacja z Allegro ma swoje terminy i swoje okno dyskusji, a reklamacja ze sklepu własnego tylko przepisy ogólne.
  • Data wysyłki i przewoźnik, żeby przy zgłoszeniu „paczka uszkodzona” od razu wiedzieć, u kogo składać reklamację transportową.
  • Sposób płatności, bo zwrot środków idzie inną drogą przy przelewie, inną przy płatności na platformie.

Reszta danych może zostać w Baselinkerze. Panel ma je pokazać, gdy są potrzebne, a nie kopiować do siebie wszystkiego - to zresztą ten sam błąd, który psuje wiele integracji: przenoszenie całych zamówień zamiast pytania o nie wtedy, gdy trzeba.

Gotowy helpdesk czy własny panel

Tu trzeba uczciwie: gotowe helpdeski są dobre w tym, do czego powstały. Wielokanałowa skrzynka, szablony odpowiedzi, przypisywanie spraw do osób, czas reakcji na liczniku. Jeśli Twój problem to chaos w mailach, gotowe narzędzie za abonament rozwiązuje go szybciej, niż ja napiszę pierwszy ekran panelu.

Problem zaczyna się na styku z Baselinkerem. Większość helpdesków nie ma gotowej integracji z Baselinkerem, a te, które mają, zwykle pokazują zamówienie jako podgląd, bez zapisu zwrotnego i bez własnej logiki zwrotów. Reklamacja nadal jest „wiadomością z załącznikiem”, a nie procesem z etapami. Przy kilkudziesięciu zgłoszeniach miesięcznie to nie boli. Przy kilkuset zamówieniach miesięcznie i kilku kanałach sprzedaży obsługa i tak prowadzi obok arkusz, w którym pilnuje terminów i statusów, bo helpdesk tego nie ogarnia.

Własny panel ma sens dokładnie wtedy, gdy spełnione są trzy warunki naraz:

  1. Zgłoszenia mają powtarzalne ścieżki z etapami i terminami, a nie są luźną korespondencją.
  2. Każde zgłoszenie musi być twardo przypięte do zamówienia z Baselinkera, z zapisem zwrotnym.
  3. Ktoś poza obsługą - magazyn, księgowość, właściciel - potrzebuje widzieć stan spraw bez pytania.

Jeśli spełniony jest jeden warunek, gotowy helpdesk plus prosta integracja wystarczy. Jeśli dwa, warto policzyć. Jeśli trzy, panel zwróci się szybciej, niż się wydaje, bo koszt siedzi dziś w godzinach obsługi, których nikt nie liczy. Tę samą decyzję dla sprzedaży hurtowej rozłożyłem we wpisie o platformie B2B - gotowej czy dedykowanej; mechanika wyboru jest identyczna.

Co pomaga: zanim wybierzesz, sprawdź jedną rzecz w gotowym helpdesku - czy potrafi zmienić status zamówienia w Baselinkerze po zamknięciu sprawy. Jeśli nie, ktoś będzie to robił ręcznie przy każdym zgłoszeniu i to jest cały rachunek.

Czego nie da się przeskoczyć w żadnym wariancie

Kilka rzeczy trzeba ustawić niezależnie od tego, czy bierzesz gotowe narzędzie, czy własny panel, i lepiej wiedzieć o nich przed startem.

Klucz API Baselinkera z ograniczonymi uprawnieniami. Panel zgłoszeń nie potrzebuje dostępu do cen zakupu ani do edycji produktów - potrzebuje odczytu zamówień i zapisu statusów oraz notatek. Wystawienie pełnego klucza „bo tak prościej” to najczęstszy błąd, jaki widzę w takich wdrożeniach.

Jednoznaczna identyfikacja klienta. Ten sam człowiek kupuje z Allegro pod jednym mailem, w sklepie pod drugim, a dzwoni z trzecim numerem. Panel musi umieć wskazać zamówienie po numerze, po mailu i po numerze przesyłki, bo klient poda to, co ma pod ręką.

Limity zapytań. Baselinker ogranicza liczbę wywołań API, więc panel, który przy każdym odświeżeniu ekranu pyta o zamówienia od nowa, w godzinach szczytu zacznie dostawać odmowy. Rozwiązanie jest znane - pamięć podręczna na krótki czas i pobieranie tylko tego, co zmienione - ale trzeba je zaplanować, a nie dokładać po pierwszej awarii. Jak takie odmowy wyglądają od środka, opisałem przy okazji wpisu o tym, czemu Baselinker nie pobiera zamówień.

Ile kosztuje i co dostajesz

Gotowy helpdesk to abonament miesięczny zależny od liczby agentów i kanałów, plus ewentualnie osobna opłata za integrację przez narzędzie pośredniczące. Cenniki są publiczne, więc ich tu nie przepisuję - zmieniają się częściej niż ten wpis.

Własny panel zgłoszeń dołożony do tego, co już masz - sklep na WooCommerce, strona firmowa, konto Baselinkera - to u mnie zakres fixed-bid, czyli zwykle w widełkach 5000-10 000 zł netto. W tej kwocie mieści się typowo: formularz zgłoszenia z wyborem zamówienia z Baselinkera, dwie ścieżki (zwrot i reklamacja) z własnymi statusami i terminami, panel dla obsługi z listą spraw i historią, zapis zwrotny statusu i notatki do zamówienia, powiadomienia mailowe dla klienta o zmianie etapu. Co napędza wycenę w górę, to liczba ról (obsługa, magazyn, księgowość widzą różne rzeczy), dodatkowe kanały poza Baselinkerem i automatyczne generowanie dokumentów - o tym, jak takie rzeczy wpływają na cenę, pisałem szerzej w tekście o koszcie aplikacji webowej.

Zawsze na piśmie, zawsze przed startem, z listą tego, co wchodzi w zakres. Jeśli po rozmowie okaże się, że Twoje pięć reklamacji miesięcznie ogarnie gotowy helpdesk, powiem to wprost - i wtedy zamiast panelu dostaniesz radę, którym narzędziem to zrobić. Gdy chcesz to policzyć na własnym przypadku, opisz mi, jak dziś wygląda u Ciebie reklamacja od zgłoszenia do zwrotu pieniędzy, a odeślę zakres z wyceną.

Czy taki panel da się zrobić bez własnego sklepu, tylko na Baselinkerze? Tak. Panel zgłoszeń nie potrzebuje WooCommerce - potrzebuje konta Baselinkera z dostępem do API i miejsca, gdzie będzie stał, czyli zwykłego hostingu albo VPS. Sklep własny jest wygodny, bo można wpiąć formularz w konto klienta, ale przy sprzedaży wyłącznie przez marketplace’y panel stoi osobno i dostaje własny adres, który podajesz klientom w wiadomości po zakupie.


Masz do zbudowania aplikację, panel albo integrację, a nie stronę? Piszę systemy B2B na zamówienie - backend, API, panele klienta, moduły rozliczeniowe. Opisz, co ma robić, a odeślę wycenę z zakresem i terminem.

§ Wycena 24h

Twój sklep zwalnia albo wygląda staro, a nie wiesz, od czego zacząć?

Opisz zakres w dwóch zdaniach albo podeślij link do sklepu. Wskażę, co poprawić najszybciej, a wycenę dostajesz na piśmie w 24 godziny - bez „od X zł".

Wyślij zakres - wycena 24h