Klient budowlany sprawdza dwie rzeczy: czy robicie dokładnie to, czego potrzebuje, i czy widać, że już to robiliście. Cała reszta - animacje, slogan o pasji, zdjęcie uśmiechniętego zespołu w kaskach - to ozdoby. Jeśli w pierwszych kilkunastu sekundach nie znajdzie odpowiedzi na te dwa pytania, wraca tam, skąd przyszedł - na grupę w mediach społecznościowych, gdzie pytał o polecenie ekipy. A tam czeka pięć innych nazw w komentarzach i to do nich zadzwoni. Nie dlatego, że Wasza strona jest brzydka. Dlatego, że nie odpowiedziała.
To dobra wiadomość, bo obie te rzeczy da się na stronie pokazać bez wielkiego budżetu i bez zmyślania. Wystarczy zdjęcia z budów, które i tak macie w telefonie, opisane po ludzku - plus kilka informacji, których większość stron w tej branży zwyczajnie nie podaje. Jak wygląda budowa takiej strony od strony procesu, opisałem na stronie strony firmowe; tutaj rozkładam samą treść, czyli to, co decyduje, czy telefon zadzwoni.
Realizacje - najmocniejszy argument, jaki macie
W budowlance nie sprzedaje opis, tylko efekt. Klient nie potrafi ocenić, czy dobrze kładziecie hydroizolację, ale potrafi ocenić, czy dach na zdjęciu wygląda jak dach, którego on potrzebuje. Dlatego realizacje są sercem takiej strony - nie dodatkiem w zakładce na końcu menu.
Problem w tym, że większość stron budowlanych ma galerię, a nie realizacje. Galeria to czterdzieści zdjęć bez podpisu, wrzuconych jedno pod drugim. Odwiedzający przewija je pięć sekund i nic z tego nie wynosi, bo nie wie, co ogląda, kiedy to było i czy to w ogóle Wasza robota.
Realizacja to co innego. To osobny kafelek z krótkim opisem: co dokładnie robiliście (stan surowy zamknięty domu jednorodzinnego, wymiana pokrycia na blachodachówkę, elewacja z ociepleniem), jaka była skala (metry, kondygnacje, powierzchnia dachu), ile to trwało i gdzie - choćby sama miejscowość. Trzy zdania wystarczą. Do tego kilka zdjęć z placu w trakcie i komplet po zakończeniu.
Najlepiej działa układ przed i po. Zdjęcie starej, odpadającej elewacji obok tej samej ściany po skończonej robocie mówi więcej niż cała strona tekstu - bo klient patrzy na swój własny dom sprzed remontu i widzi, jak może wyglądać po. Zdjęcia w trakcie budowy mają dodatkową wartość: są dowodem autorstwa. Kadr z rusztowaniem, sprzętem i ludźmi przy robocie może zrobić tylko ktoś, kto na tej budowie był - a więc dowodzi, że to Wasza robota. Zdjęcie ze stocku nie dowodzi niczego, a zdjęcie samego gotowego efektu może pochodzić od kogokolwiek.
Dziesięć porządnie opisanych realizacji bije sto zdjęć bez podpisu. Jeśli macie materiał tylko z ostatnich paru zleceń - zacznijcie od nich i dokładajcie po jednej po każdej skończonej robocie. To pięć minut z telefonem na koniec budowy.
Precyzyjny zakres usług zamiast „usługi budowlane”
„Usługi budowlane i wykończeniowe” to zdanie, które nie znaczy nic. Klient szukający ekipy do wymiany dachu czyta je i dalej nie wie, czy trafił dobrze. Wyszukiwarka ma ten sam problem - nie ma czego dopasować do zapytania, bo na stronie nie pada ani jedno słowo, którego ten klient używa.
Zamiast tego wypiszcie konkret, po ludzku, tak jak sami o tym mówicie na budowie:
- stan surowy otwarty i zamknięty
- dachy: więźba, pokrycie, obróbki blacharskie, rynny
- elewacje i ocieplenia
- wykończenia pod klucz
- remonty łazienek
- posadzki, tynki, docieplenia poddaszy
Taka lista robi dwie rzeczy naraz. Klient rozpoznaje w niej swoją sprawę („o, remonty łazienek - to o mnie”) i od razu czuje, że trafił pod właściwy adres. A wyszukiwarka dostaje realne frazy, których ludzie szukają, zamiast ogólnika, o który nikt nie pyta.
Jeśli któraś z tych usług jest dla Was główna i przynosi najwięcej pieniędzy, powinna dostać własną podstronę z opisem, zdjęciami i realizacjami akurat z tego zakresu. Jedna strona ze wszystkim naraz przegrywa z pięcioma stronami, z których każda mówi o czymś jednym.
Teren działania powiedziany wprost
To informacja najczęściej brakująca na stronach firm budowlanych i jednocześnie jeden z głównych powodów telefonów zaczynających się od „a robicie u nas?”. Klient nie chce dzwonić, żeby sprawdzić coś, co powinno być napisane. Część po prostu nie zadzwoni.
Napiszcie to wprost, w widocznym miejscu, najlepiej w nagłówku strony i w stopce: miasto plus promień, na przykład „Kraków i okolice do 60 km”, albo lista powiatów, jeśli tak Wam wygodniej. Jeśli przy większych zleceniach jeździcie dalej - też to napiszcie, jednym zdaniem.
Przy okazji: adres firmy, pełna nazwa i nazwisko właściciela powinny być na stronie. Anonimowa strona bez adresu w branży, w której klient wpuszcza obcych ludzi do swojego domu i płaci zaliczki, wygląda podejrzanie - nawet jeśli firma jest w pełni porządna.
Droga do zapytania o wycenę
Klient budowlany najczęściej dzwoni. Często z placu, z brudnymi rękami, na telefonie. Numer musi więc być widoczny na górze każdej podstrony i klikalny - jedno stuknięcie ma od razu wybierać połączenie, bez przepisywania cyfr.
Formularz jest uzupełnieniem dla tych, którzy piszą wieczorem. Powinien być krótki: imię, telefon, czego dotyczy, lokalizacja. I jedna rzecz, której prawie nikt nie ma, a która zmienia jakość zapytań - możliwość dołączenia zdjęć albo pliku z projektem. Trzy fotki zawilgoconej ściany albo rzut z projektu domu mówią Wam więcej niż akapit opisu i pozwalają odpowiedzieć konkretnie zamiast wymieniać pięć maili.
Warto też napisać, jak wygląda sama wycena: czy przyjeżdżacie obejrzeć, czy wystarczy projekt, ile zwykle trwa przygotowanie kosztorysu, i czy jest bezpłatna. Klient, który wie, czego się spodziewać, dzwoni chętniej niż ten, który zgaduje.
Co pomaga: dopiszcie przy numerze, w jakich godzinach odbieracie. Klient, który dzwoni o 20:00 i nikt nie odbiera, uznaje, że firma nie działa - a Wy byliście po prostu po robocie.
Zaufanie budowane na faktach, nie na obietnicach
Konkrety, które warto pokazać na stronie, jeśli je macie - bo w tej branży to one przeważają szalę:
- uprawnienia budowlane, certyfikaty producentów systemów (ociepleń, pokryć dachowych)
- ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej z informacją, czego dotyczy
- forma umowy: czy podpisujecie umowę pisemną, co w niej jest
- sposób rozliczania etapów: kiedy i za co klient płaci
- gwarancja na robociznę i na ile lat
To nie są slogany, tylko rzeczy sprawdzalne. Klient, który waha się między dwiema ekipami, wybierze tę, która o tym pisze wprost - bo druga zostawia go z pytaniami. Piszcie to jako informacje o swojej firmie, nie jako obietnice bez pokrycia; jeśli czegoś nie macie, po prostu tego nie wymieniajcie.
Strona internetowa dla firmy budowlanej musi działać na telefonie
Na telefonie ogląda ją i klient, i Wy - często na budowie, z gorszym połączeniem niż w domu. Najczęstsza przyczyna, dla której taka strona przestaje się otwierać, jest zawsze ta sama: zdjęcia wrzucane prosto z telefonu przez właściciela, bez żadnego etapu przygotowania. Każda kolejna realizacja dokłada kilka takich plików, galeria puchnie z miesiąca na miesiąc, a te zdjęcia potrafią ważyć kilka megabajtów sztuka.
Trzy rzeczy, które robią różnicę: zdjęcia przygotowane pod internet, a nie prosto z aparatu (jak to zrobić bez utraty jakości, opisałem w tekście o optymalizacji zdjęć), duże przyciski, w które da się trafić kciukiem w rękawicy, i numer telefonu jako pierwsza rzecz widoczna po wejściu.
Widoczność lokalna - żeby ktoś w ogóle trafił
Ludzie nie szukają „firma budowlana”. Szukają „wymiana dachu Tarnów”, „elewacja domu Nowy Sącz cena”, „remont łazienki pod klucz Kraków”. Strona, która ma osobną podstronę dla każdej głównej usługi i w treści naturalnie nazywa miasto oraz okolice, ma czego się w tych wynikach uchwycić. Strona z jedną zakładką „oferta” nie ma.
Do tego wizytówka w mapach Google. Firma, która jeździ w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, nie musi w niej podawać adresu - to profil usługowy, adres można ukryć i zamiast niego ustawić obszar obsługi, czyli listę miejscowości albo powiatów, w których pracujecie. Wtedy wizytówka pokazuje się ludziom w całym tym terenie, a nie tylko w mieście, w którym macie biuro. Zdjęcia realizacji warto wrzucać także tam - i opisywać je miejscowością, w której powstały. Jak sprawdzić, czy to działa, pokazuję w tekście o sprawdzaniu pozycji strony w Google.
Czego unikać
- Galeria bez opisów - zdjęcia, o których nie wiadomo, co przedstawiają i czyja to robota
- Stockowe zdjęcia cudzych budów - klienci to wyczuwają, a jedno rozpoznane zdjęcie z internetu podważa całą resztę
- Brak terenu działania - generuje telefony „a robicie u nas?” i traci tych, którzy nie zadzwonią
- Brak nazwiska, adresu i danych firmy - w branży zaliczkowej to sygnał ostrzegawczy
- Kontakt wyłącznie przez formularz - klient z budowy chce zadzwonić teraz, nie pisać
Ta sama logika obowiązuje zresztą w każdej branży usługowej - rozpisałem ją szerzej w tekście o tym, czym różni się wizytówka od strony generującej zapytania.
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje strona dla firmy budowlanej? Solidną stronę firmową z podstronami usług i sekcją realizacji robię w modelu stałej ceny, zwykle w przedziale 5000-10000 zł netto - zależnie od liczby podstron i zakresu. Kwotę podaję na piśmie przed startem, po rozmowie o zakresie. Szerzej o tym, co wpływa na cenę, piszę w tekście ile kosztuje strona internetowa.
Nie mam dobrych zdjęć z budów. Co wtedy? Zacznijcie robić telefonem od najbliższego zlecenia: kilka kadrów przed startem, kilka w trakcie, komplet po zakończeniu. Dzisiejsze telefony dają jakość w zupełności wystarczającą na stronę.
Czy potrzebuję osobnych podstron dla każdej usługi? Dla głównych - tak. Klient szukający wymiany dachu ma trafić na stronę o dachach, a nie na ogólną ofertę, w której musi się doszukiwać. Usługi poboczne mogą zostać na jednej wspólnej liście.
Kto ma się tym zajmować po uruchomieniu? Realizacje warto dokładać samodzielnie - to kilka minut i nikt nie opisze budowy lepiej niż Wy. Sprawy techniczne, czyli aktualizacje, kopie zapasowe i szybkość, można oddać w stałą opiekę - u mnie zaczyna się od 1000 zł netto miesięcznie.
Potrzebujesz czegoś takiego u siebie? Projektuję i buduję strony internetowe dla firm B2B - od zera albo jako przebudowę tego, co już stoi. Opisz zakres, a wycena z terminem wróci do Ciebie.