Przejdź do treści
codecollab.pl
§ Blog strona dla restauracji

Strona dla restauracji - menu, rezerwacje i zamówienia

Głodny człowiek z telefonem w ręce ma trzy pytania i mało cierpliwości - reszta strony może poczekać

Krystian Kacik 8 min czytania
Spis treści

Głodny człowiek z telefonem w ręce ma trzy pytania i mało cierpliwości - reszta strony może poczekać. Pytania są zawsze te same i w tej kolejności: czy jest teraz otwarte, co jest w menu i ile kosztuje, jak zarezerwować stolik albo zamówić. Jeśli strona odpowiada na to w kilka sekund, robi swoją robotę. Jeśli każe szukać - gość nawet nie wraca do wyników wyszukiwania: podnosi wzrok i patrzy na szyld obok. Decyzja gastronomiczna zapada na ulicy, nie w wyszukiwarce.

Cała reszta - historia lokalu, galeria wnętrz, filozofia kuchni - to dodatek. Ważny dla klimatu, ale nie decyduje o tym, czy ktoś dziś u Ciebie zje. Jak wygląda budowa takiej strony od strony procesu, opisałem szerzej w tworzeniu stron internetowych - podejście jest zawsze to samo: najpierw diagnoza, potem konkret.

Zacznę od rzeczy, która kosztuje najwięcej i najłatwiej ją naprawić. Menu wrzucone jako plik PDF albo zdjęcie kartki to standard w polskiej gastronomii - i standard, który działa przeciwko lokalowi na trzy sposoby naraz.

Po pierwsze, wyszukiwarka nie czyta tego jako treści strony: nazwy dań, ceny i opisy są zamknięte w pliku, więc gdy ktoś szuka konkretnego dania, Google nie ma czego dopasować. Po drugie, telefon radzi sobie z PDF-em fatalnie - kartka A4 zmniejszona do szerokości ekranu, powiększanie palcami, przewijanie w dwie strony, rezygnacja. Po trzecie - i to jest coraz ważniejsze - systemy AI, pytane „gdzie zjeść w Krakowie”, nie mają z takiej strony czego zacytować. Nie wiedzą, że masz pierogi, ramen czy menu bezglutenowe, bo ta informacja nigdzie nie występuje jako tekst.

Menu ma być tekstem na stronie. Podzielone na kategorie, z cenami przy każdej pozycji, z krótkim opisem składników. Do tego oznaczenia alergenów i opcji wegetariańskich albo wegańskich - dla części gości to nie ciekawostka, tylko warunek wejścia: osoba z celiakią nie zaryzykuje wizyty w miejscu, które nic o tym nie pisze.

Plik PDF możesz zostawić dodatkowo, do druku. Ale nie może być jedyną wersją menu na stronie.

Co pomaga: otwórz własną stronę na telefonie w trybie prywatnym, stojąc na ulicy, i spróbuj w 30 sekund sprawdzić cenę jednego konkretnego dania. Jeśli się nie da - wiesz już, czego szuka gość, który do Ciebie nie dotarł.

Godziny otwarcia - jedno miejsce, zawsze aktualne

To pierwsze pytanie, jakie ktoś zadaje. Godziny mają być widoczne od razu, bez przewijania, i trzymane w jednym miejscu w systemie strony - żeby zmiana wymagała jednej edycji, nie polowania na trzy różne wersje w stopce, na podstronie kontaktu i w sekcji „o nas”.

Druga rzecz: godziny na stronie muszą się zgadzać z wizytówką w mapach. Rozbieżność kończy się zawsze tak samo: ktoś przyjeżdża pod zamknięte drzwi i zostawia opinię, którą będziesz oglądał przez rok. Wizytówka jest zwykle pierwszym punktem kontaktu, więc traktuj ją jak część strony.

Trzecia: dni świąteczne i przerwy urlopowe opisz osobno, przy godzinach - Wigilia, majówka czy remont to dokładnie te dni, kiedy ludzie sprawdzają stronę najczęściej.

Rezerwacja stolika bez zbędnego tarcia

Rezerwacja może działać na dwa sposoby i oba są dobre, byle były dokończone. Prostszy: krótki formularz. Data, godzina, liczba osób, imię, telefon, pole na uwagi - tyle wystarczy. Nie pytaj o adres, nie każ zakładać konta, nie dorzucaj zgody marketingowej. Bardziej rozbudowany: moduł rezerwacji z podglądem dostępności - ma sens, gdy stolików jest dużo i chcesz uniknąć dogadywania każdej rezerwacji przez telefon.

Niezależnie od wyboru telefon zostaje kanałem równorzędnym, nie zapasowym - przy większych grupach i tak zadzwonią. Numer ma być klikalny, widoczny na górze i powtórzony przy formularzu.

I rzecz, o której lokale zapominają najczęściej: potwierdzenie zwrotne. Gość, który wysłał formularz i nie dostał nic w odpowiedzi, nie wie, czy rezerwacja istnieje - zadzwoni, żeby sprawdzić, albo pojedzie gdzie indziej. Automatyczny mail albo SMS z potwierdzeniem to jedna z najtańszych rzeczy do wdrożenia i najbardziej odczuwalnych.

Zamówienia z dostawą - platforma czy własne zamawianie

Tu nie ma odpowiedzi zero-jedynkowej. Platformy pośredniczące dają zasięg, którego sam nie kupisz: ludzie otwierają aplikację bez konkretnego lokalu w głowie. Płacisz za to prowizją od każdego zamówienia.

Warto jednak policzyć nie samą prowizję, tylko całą ekonomię jednego zamówienia razem z logistyką. Przy dostawie przez platformę kuchnia nie kontroluje ani czasu dowozu, ani stanu jedzenia po czterdziestu minutach w plecaku. Frytki wychodzą chrupiące, docierają rozmiękłe - a reklamacja i tak wraca do lokalu, bo gość ocenia jedzenie, nie kuriera. Do rachunku dochodzi więc koszt słabej opinii i porcji wydanej po raz drugi za darmo.

Własne zamawianie ma sens tam, gdzie realny jest odbiór osobisty i krótki promień dowozu - wtedy panujesz nad tym, w jakim stanie jedzenie trafia do gościa, a marża i kontakt zostają u Ciebie. Kosztuje za to pracę: ktoś musi pilnować zamówień, obsłużyć płatność online i dopiąć wydawanie.

Uczciwie: dla wielu lokali sensowne jest jedno i drugie naraz - platforma po nowych gości i daleki zasięg, własny kanał dla stałych klientów z sąsiedztwa, przypominany na paragonie i w mediach społecznościowych.

Zdjęcia jedzenia, które nie zabijają strony

Zdjęcia w gastronomii sprzedają, ale tylko własne - stockowego burgera, którego nie ma w menu, gość rozpozna natychmiast.

Ważniejsze jest co innego: zdjęcie dania musi odpowiadać porcji, którą gość dostanie do stolika. Jeśli na stronie leży wypasiony półmisek, a na stół trafia połowa tego, rozczarowanie nie kończy się przy stoliku - ląduje w opiniach. Fotografia ma podnosić apetyt, nie licytować w górę tego, co wydaje kuchnia.

Druga sprawa to waga plików: galeria dwudziestu ujęć prosto z telefonu ładuje się w centrum miasta naprawdę długo. Rozwiązanie jest techniczne i jednorazowe - kompresja i nowoczesne formaty obrazów, o czym pisałem w tekście o optymalizacji zdjęć na stronie, a reszta to standardowa higiena, którą opisuje przyspieszenie strony na WordPressie.

Gastronomia jest jedyną branżą, w której wynik wyszukiwania potrafi pokazać pozycje z karty dań jeszcze przed wejściem na stronę. Dzieje się tak, gdy menu jest nie tylko tekstem, ale też opisane danymi w tle - tak, by wyszukiwarka i systemy AI rozpoznały kartę dań: kategorie, nazwy, ceny, alergeny. To samo dotyczy godzin - opisane technicznie są sygnałem, który maszyna czyta wprost.

Ma to bardzo praktyczny skutek. Zapytania „otwarte teraz”, „czynne w niedzielę” i „w pobliżu” obsługują systemy, które muszą znać Twój aktualny grafik w formie do odczytania automatem. Jeśli godziny wiszą jako obrazek albo w akapicie o klimacie lokalu, w takich odpowiedziach Cię nie ma - nawet gdy akurat jesteś otwarty i masz wolne stoliki. Czy zmiany działają, sprawdzisz bez zgadywania - opisałem to w tekście o sprawdzaniu pozycji strony w Google, a to, skąd wiedzę biorą modele AI, wyjaśniam w tekście o pozycjonowaniu a AI.

Higiena, o której gość nie myśli, ale ją czuje

Trzy rzeczy, które decydują o wrażeniu, choć nikt ich świadomie nie ocenia:

  • Szybkość na telefonie - najczęstszy hamulec w tej branży to menu wrzucone jako obraz albo galeria zdjęć dań ładowana w pełnej rozdzielczości
  • Menu czytelne bez powiększania - wielkość liter, cena w tej samej linii co danie, kategorie do zwijania; jeśli gość musi rozsuwać palcami, menu jest za małe
  • Adres klikalny prosto do nawigacji - jedno dotknięcie ma otwierać mapę w telefonie, bez przepisywania ulicy z pamięci

Czego unikać

  • Strona-wizytówka sprzed lat z nieaktualnym menu - ceny sprzed trzech lat są gorsze niż brak cen, bo gość czuje się wprowadzony w błąd przy stoliku
  • Muzyka włączająca się po wejściu - ktoś sprawdza lokal w pracy albo w tramwaju i po prostu zamyka kartę
  • Menu bez cen - „ceny na miejscu” czyta się jako „będzie drogo” i odsiewa gości
  • Kontakt tylko przez media społecznościowe - część ludzi nie ma tam konta i nie zamówi

Ile kosztuje strona dla restauracji i od czego zacząć

Jeśli masz stronę i chcesz wiedzieć, co Cię na niej realnie kosztuje gości - podeślij mi link. Robię bezpłatną diagnozę: przechodzę stronę jak ktoś szukający miejsca na kolację i wracam z listą, co poprawić najpierw.

Nową stronę dla lokalu robię jako projekt z ustaloną ceną z góry, zwykle w przedziale 5000-10000 zł netto zależnie od zakresu - z menu jako treścią, rezerwacją i przygotowaniem pod widoczność lokalną. Jeśli potem nie chcesz sam pilnować aktualizacji menu, godzin i zaplecza technicznego, jest stałe wsparcie w trzech wariantach: Basic 1000 zł, Pro 2000 zł i Premium 3500 zł netto miesięcznie.

Najczęstsze pytania

Czy menu na stronie restauracji musi być tekstem, nie PDF-em? Tak, jeśli zależy Ci na tym, żeby ktokolwiek Cię znalazł. Wyszukiwarki i systemy AI nie czytają PDF-a jako treści strony, a na telefonie taki plik jest po prostu niewygodny. Wersja do druku może zostać dodatkowo, ale podstawą musi być tekst z cenami i kategoriami.

Czy da się dodać zamawianie do strony, którą już mam? Zwykle tak - to kwestia modułu zamówień i podpięcia płatności, rzadko powód do budowania strony od nowa. Ważniejsze jest jednak, czy taki kanał ma u Ciebie sens: sprawdza się tam, gdzie realny jest odbiór osobisty i krótki promień dowozu.

Czy warto mieć własne zamawianie, skoro jestem już na platformach dostawczych? To nie jest wybór albo-albo. Platforma daje zasięg, ale przy dowozie przez kuriera nie masz wpływu na to, w jakim stanie jedzenie dojedzie - a reklamacja wróci do Ciebie. Własny kanał daje kontrolę nad tym odcinkiem i zwykle sensowne jest prowadzenie obu naraz.

Jak zrobić, żeby restauracja pokazywała się przy zapytaniu „otwarte teraz”? Godziny muszą być na stronie jako tekst opisany technicznie, a nie jako obrazek czy zdanie w akapicie - tylko wtedy system ma co odczytać. Do tego menu jako treść i te same dane w wizytówce w mapach.


Szukasz kogoś, kto to ogarnie od początku do końca? Tworzę strony dla firm z całej Polski - rozmowa i wdrożenie idą online. Opisz zakres, a wycena wróci do Ciebie.

§ Wycena 24h

Twoja strona nie przynosi zapytań albo wygląda staro, a nie wiesz, od czego zacząć?

Opisz zakres w dwóch zdaniach albo podeślij link do strony. Wskażę, co poprawić najszybciej, a wycenę dostajesz na piśmie w 24 godziny - bez „od X zł".

Wyślij zakres - wycena 24h