Przejdź do treści
codecollab.pl
§ Blog strona zhakowana

Strona zhakowana - plan ratunkowy krok po kroku

Włamanie na stronę rzadko wygląda jak w filmie - częściej to dziwne przekierowania, obce linki w Google i mail od hostingu

Autor Krystian Kacik Data Czas czytania 4 min

Włamanie na stronę rzadko wygląda jak w filmie - częściej to dziwne przekierowania, obce linki w Google i mail od hostingu. Strona niby działa, ale klienci trafiają z niej do podejrzanego sklepu z lekami, w wynikach wyszukiwania pojawiają się podstrony po chińsku, a Chrome zaczyna straszyć czerwonym ekranem. To wszystko objawy tego samego: ktoś dopisał swój kod do Twojej strony i używa jej do własnych celów.

Dobra wiadomość: ogromna większość włamań na WordPressa to automaty wykorzystujące dziurawe wtyczki, nie ukierunkowany atak na Twoją firmę. Da się po tym posprzątać i wrócić do normalności. Zła wiadomość: samo „skasuję to, co widzę” prawie nigdy nie wystarcza, bo intruz zostawia sobie tylne wejścia.

Jak rozpoznać, że to włamanie

  • Przekierowania na obce strony (czasem tylko z telefonu albo tylko z Google - to celowy kamuflaż)
  • Obce treści i linki, których nikt nie dodawał; nowe konta administratorów
  • Ostrzeżenie „Ta witryna może być niebezpieczna” w Google albo czerwony ekran w przeglądarce
  • Mail od hostingu o złośliwym kodzie albo o zablokowaniu konta
  • Nagły spadek ruchu z Google bez innej przyczyny
  • Wysyłka spamu z Twojej domeny - klienci dostają dziwne maile „od Ciebie”

Jeśli strona po prostu leży z komunikatem błędu, ale bez powyższych objawów - to raczej zwykła awaria; zacznij od tekstu o błędzie krytycznym albo błędzie 500.

Plan ratunkowy - kolejność ma znaczenie

  1. Zabezpiecz dostęp. Zmień hasła: do panelu WordPressa (wszystkie konta administratorów), do hostingu, do FTP i do bazy danych. Włamywacz z działającym hasłem będzie wracał szybciej, niż Ty sprzątasz. Sprawdź listę użytkowników i usuń konta, których nie znasz.
  2. Zrób kopię obecnego stanu. Brzmi przewrotnie - po co kopiować zainfekowaną stronę? Po pierwsze: dowód i materiał do analizy, którędy weszli. Po drugie: gdyby sprzątanie poszło źle, masz punkt odniesienia. Kopia leży obok, nie nadpisuje niczego.
  3. Ustal, kiedy to się stało. Data ostatniej „czystej” kopii zapasowej to Twoja najważniejsza informacja. Jeśli masz backup sprzed infekcji - najpewniejszą drogą jest przywrócenie go, a potem natychmiastowe załatanie dziury (aktualizacje!), inaczej za tydzień będziesz w tym samym miejscu. Jak mieć backupy, które naprawdę ratują, opisuję w checkliście aktualizacji z kopią zapasową.
  4. Bez czystego backupu: skan i czyszczenie. Skaner (np. wtyczka bezpieczeństwa albo skan po stronie hostingu) znajdzie podmienione pliki silnika i podejrzane wstawki. Pliki WordPressa i wtyczek można bezpiecznie nadpisać świeżymi kopiami z oficjalnych źródeł - to usuwa większość doklejonego kodu. Najtrudniejsze są tylne wejścia ukryte w folderze uploads, w motywie i w samej bazie danych - tu automat często nie wystarcza i to jest zwykle moment, w którym warto oddać sprawę specjaliście. Cały etap wykrywania i czyszczenia rozpisałem szczegółowo w osobnym tekście o malware na WordPressie.
  5. Zaktualizuj wszystko. WordPress, wtyczki, motyw, wersja PHP. Włamanie niemal na pewno weszło przez znaną dziurę w czymś nieaktualnym - jeśli zostawisz starą wersję, sprzątanie było na darmo.
  6. Odwołaj się w Google. Jeśli Google oznaczyło stronę jako niebezpieczną: w Search Console (zakładka „Problemy dotyczące bezpieczeństwa”) zgłoś stronę do ponownej oceny po czyszczeniu. Ostrzeżenie znika zwykle w ciągu kilku dni. Bez tego kroku nawet czysta strona dalej odstrasza klientów czerwonym ekranem.

Co pomaga: przy sklepie z danymi klientów włamanie to także temat RODO - jeśli mogło dojść do wycieku danych osobowych, masz 72 godziny na ocenę i ewentualne zgłoszenie do UODO. Nie panikuj, ale nie zamiataj: odnotuj, co się stało, kiedy i jakie dane mogły być dostępne.

Czego nie robić

  • Nie kasuj strony w całości „bo łatwiej postawić od nowa” - tracisz treści, zamówienia i pozycje w Google, a dziurę i tak można powtórzyć na świeżej instalacji
  • Nie przywracaj backupu bez łatania - wrócisz do stanu sprzed włamania razem z dziurą, którą weszli
  • Nie zostawiaj „bo działa” - strona z tylnym wejściem prędzej czy później wyśle spam z Twojej domeny albo trafi na czarne listy, a to boli dłużej niż samo włamanie

Jak nie przechodzić przez to drugi raz

Prawie każde włamanie, które sprzątałem, miało ten sam rodowód: wtyczki nieaktualizowane miesiącami, brak kopii zapasowych i hasło „firma2019”. Recepta jest nudna i właśnie dlatego działa: regularne aktualizacje w stałym rytmie, backupy trzymane poza serwerem strony, silne hasła z dwuskładnikowym logowaniem dla administratorów i coroczny przegląd wtyczek - co realnie jest używane, a co wisi „bo kiedyś się przyda”. U klientów pod stałą opieką ten rytm chodzi automatycznie, razem z monitoringiem, który wyłapuje podmienione pliki, zanim zauważy je Google.

Najczęstsze pytania

Ile trwa czyszczenie zhakowanej strony? Proste przypadki (świeża infekcja, dobre backupy) - godziny. Zaniedbane (infekcja sprzed miesięcy, zero kopii) - dzień lub dwa, bo trzeba przejrzeć znacznie więcej. Wycenę podaję po obejrzeniu, na piśmie.

Czy klienci mogli coś stracić? Zależy od typu infekcji. Większość masowych włamań podmienia treści i rozsyła spam, nie kradnie danych. Ale przy sklepie z płatnościami trzeba to sprawdzić, nie zakładać.

Strona wróci do Google po czyszczeniu? Tak. Po usunięciu kodu i zgłoszeniu w Search Console ostrzeżenia znikają w ciągu dni, a pozycje zwykle wracają w kilka tygodni - o ile strona nie leżała zainfekowana przez pół roku.

Wyślij zakres - wycena 24h


Powiązane: Błąd krytyczny WordPressa · Checklista bezpiecznych aktualizacji · Stała opieka nad stroną

§ Wycena 24h

Twój sklep zwalnia albo wygląda staro, a nie wiesz, od czego zacząć?

Opisz zakres w dwóch zdaniach albo podeślij link. Wskażę, co poprawić najszybciej, a wycenę dostajesz na piśmie w 24 godziny - bez „od X zł".

Wyślij zakres - wycena 24h