Przejdź do treści
codecollab.pl
§ Blog opieka nad blogiem wordpress

Opieka nad blogiem firmowym na WordPressie - co się psuje i ile to kosztuje

Blog firmowy psuje się inaczej niż sklep - nie pada w piątek wieczorem, tylko po cichu traci to, co kiedyś przynosiło ruch

Krystian Kacik 9 min czytania
Spis treści

Blog firmowy psuje się inaczej niż sklep - nie pada w piątek wieczorem, tylko po cichu traci to, co kiedyś przynosiło ruch. Dlatego opieka nad blogiem WordPress wygląda z zewnątrz na najłatwiejszą odmianę utrzymania strony, a w praktyce jest tą, w której najłatwiej niczego nie zauważyć. Nie ma checkoutu, który przestaje przyjmować płatności, nie ma integracji z kurierem, która nagle zwraca błąd. Jest za to archiwum, które rośnie z każdym miesiącem i którego nikt nie ogląda.

Technicznie blog to WordPress, motyw, kilka wtyczek i - to jest ta różnica - kilkadziesiąt albo kilkaset wpisów, do tego biblioteka mediów, kategorie, tagi, komentarze i konta osób, które kiedyś coś tu pisały. Awaria takiego zestawu jest tania. Zaniedbanie bywa drogie, bo każdy stary wpis to osobne wejście z Google, a kiedy zaczyna się sypać, nikt Ci o tym nie powie - klient nie zadzwoni, że artykuł sprzed dwóch lat podaje nieaktualną cenę.

Poniżej rozpisuję, co realnie trzeba robić przy blogu co miesiąc, co się psuje, gdy nie robi tego nikt, i ile taka opieka kosztuje - łącznie z sytuacjami, w których miesięczny abonament nie ma sensu i wystarczy przegląd raz na kwartał.

Opieka nad blogiem WordPress - co realnie trzeba robić co miesiąc

Lista jest krótsza niż przy sklepie, ale każdy punkt wygląda inaczej, bo dotyczy treści, a nie sprzedaży.

  • Aktualizacje sprawdzane na szablonie wpisu, nie na stronie głównej. Przy blogu to szablon pojedynczego artykułu, listing wpisów i strona kategorii najczęściej rozjeżdżają się po aktualizacji motywu. Strona główna potrafi wyglądać idealnie, kiedy w treści wpisu zniknęły odstępy między akapitami albo spis treści przestał się generować.
  • Kopia zapasowa razem z bazą. Treść bloga siedzi w bazie danych, nie w plikach - kopia samych plików uratuje motyw, ale nie odzyska ani jednego wpisu. Jak to poukładać, opisałem osobno przy kopiach zapasowych WordPressa.
  • Przegląd Search Console. To jest monitoring bloga. Nie pinger sprawdzający, czy strona odpowiada, tylko raport wykluczonych adresów, błędów 404 i wpisów, które w ostatnich tygodniach straciły kliknięcia.
  • Komentarze i formularze. Spam w komentarzach potrafi zapchać bazę i wypuścić linki do miejsc, z którymi nie chcesz być kojarzony. Formularz zapisu do newslettera po cichu przestaje wysyłać częściej, niż ktokolwiek zauważa - bo nikt nie testuje formularza, przez który sam nigdy się nie zapisuje.
  • Biblioteka mediów. Każdy wpis dokłada zdjęcia, a WordPress do każdego zdjęcia dokłada kilka wersji rozmiarowych. Po dwóch latach publikowania to najcięższa część serwisu i najczęstszy powód, dla którego akurat ten wpis, który dostaje ruch, ładuje się najwolniej. Co z tym zrobić, rozpisałem przy optymalizacji zdjęć w formatach WebP i AVIF.
  • Przegląd wtyczek okołotreściowych. Powiązane wpisy, przyciski udostępniania, spis treści, galerie - to są wtyczki, które autorzy porzucają najczęściej. Wtyczka bez aktualizacji od roku to nie jest problem funkcjonalny, tylko otwarte drzwi.
  • Konta autorów. Osoba odeszła z firmy dwa lata temu, a jej konto administratora nadal działa i nadal podpisuje wpisy. Jedno i drugie warto uporządkować.

Co się psuje w zaniedbanym blogu i jak to widać w Google

Najczęstszy scenariusz nie wygląda jak awaria. Wygląda jak powolne zsuwanie się w dół, rozłożone na kilkanaście miesięcy.

Zaczyna się od treści. Wpis sprzed trzech lat nadal wychodzi wysoko na swoją frazę, tylko podaje ceny, wersje wtyczek i przepisy, które już nie obowiązują. Google go trzyma, bo linki i historia robią swoje, ale czytelnik wchodzi, widzi „aktualne w 2023” i wychodzi. Ten wpis szkodzi bardziej niż jego brak, bo pokazuje firmę, która przestała pilnować własnych słów.

Potem dochodzą adresy. Ktoś zmienił tytuł wpisu i przy okazji jego adres, ktoś inny skasował trzy stare teksty przy porządkach. Efekt widać wyłącznie w Search Console: rośnie liczba błędów 404, a razem z nimi znikają kliknięcia, które nikomu nie brakowały, bo nikt ich nie liczył. Jeśli u Ciebie wpisy przestały się pokazywać w wynikach, warto zacząć od diagnostyki opisanej w tekście o tym, dlaczego strona nie wyświetla się w Google.

Trzecia warstwa to bałagan w archiwum. Przez lata publikowania robi się kilkadziesiąt tagów użytych po jednym razie, a każdy z nich to osobna podstrona z jednym linkiem i zerową treścią. Google widzi wtedy serwis, w którym pustych stron jest więcej niż wartościowych - i traktuje go odpowiednio.

Do tego dochodzą drobiazgi, które pojedynczo nic nie znaczą, a razem robią wrażenie porzuconego miejsca: linki wychodzące do stron, które już nie istnieją, mapa strony niezaktualizowana od miesięcy, kanał RSS zwracający błąd, wyszukiwarka na blogu, która nie znajduje własnych wpisów.

Przekierowania i porządek w archiwum - część, o której zapomina się najczęściej

To jest robota, której nie ma w żadnym typowym pakiecie „opieki nad WordPressem”, a przy blogu jest ważniejsza niż połowa reszty.

Zasada pierwsza: zmiana tytułu to nie to samo co zmiana adresu. Tytuł możesz poprawiać do woli, adres wpisu zmieniasz tylko wtedy, gdy masz naprawdę dobry powód - i wtedy zawsze zostawiasz przekierowanie 301 ze starego na nowy. Przekierowanie kosztuje minutę, a jego brak kosztuje całą widoczność, którą wpis zbierał latami.

Zasada druga: kasowanie wpisu też wymaga decyzji, dokąd ma prowadzić stary adres. Domyślne 404 jest najgorszym wyborem, a przekierowanie wszystkiego na stronę główną niewiele lepszym. Sensowny cel to najbliższy tematycznie wpis, który zostaje.

Zasada trzecia: dwa słabe teksty o tym samym są warte mniej niż jeden dobry. Przy porządkach w archiwum najczęściej łączę treść w mocniejszy wpis, a słabszy adres przekierowuję na ten, który zostaje. To ta sama praca co pisanie nowego tekstu, tylko tańsza i z gotową historią w Google.

I ostatnia rzecz: tagi. Nie mnóż ich przy każdym wpisie. Kilkanaście używanych regularnie jest warte więcej niż sto użytych raz, a te użyte raz albo dopnij do istniejących, albo wyłącz z indeksowania.

Blog a strona firmowa - mniejszy zakres, inne ryzyko

Pokutuje przekonanie, że blog to lżejsza wersja strony firmowej, więc i opieka może być lżejsza. Pierwsza połowa jest prawdziwa, druga nie.

Ruchomych części faktycznie jest mniej. Nie ma płatności, nie ma zamówień, nie ma integracji z magazynem ani z księgowością, a testowanie po aktualizacji sprowadza się do sprawdzenia wpisu, listingu i formularza - nie całej ścieżki zakupu. Pełny zakres opieki przy zwykłej stronie firmowej rozpisałem we wpisie o tym, co powinna obejmować opieka nad stroną WordPress.

Ale ryzyko jest przesunięte gdzie indziej. Strona firmowa ma kilka podstron i jedno wejście - kiedy padnie, wiesz o tym w ciągu godziny, bo przestają przychodzić zapytania. Blog ma kilkaset wejść, po jednym na wpis, i każde z nich może zgasnąć osobno, bez żadnego sygnału. Przestój bloga jest tani. Rok bez opieki nad blogiem potrafi kosztować więcej niż tydzień niedziałającej strony, tylko rachunek przychodzi z opóźnieniem i nikt go nie wiąże z przyczyną.

Dlatego przy blogu przesuwam ciężar pracy z reagowania na przeglądanie. Kiedy biorę serwis pod stałe wsparcie, przy sklepie pilnuję przede wszystkim tego, żeby sprzedaż nie stanęła, a przy blogu tego, żeby archiwum nie gniło - bo to są dwie różne roboty pod tą samą nazwą.

Ile kosztuje opieka nad blogiem i kiedy wystarczy raz na kwartał

Blog firmowy mieści się u mnie w najniższym pakiecie opieki - 1000 zł netto miesięcznie. W tej kwocie jest utrzymanie techniczne, kopie, przegląd i pula czasu na poprawki; przy blogu ta pula idzie zwykle nie na naprawy, tylko na porządki w archiwum i aktualizowanie starszych wpisów.

Miesięczny rytm ma sens wtedy, gdy blog realnie żyje: publikujesz regularnie, teksty pisze więcej niż jedna osoba, a z wpisów przychodzą zapytania, które da się policzyć. Wtedy co miesiąc jest co robić i widać, za co płacisz.

Jeśli blog dostaje nowy wpis raz na kwartał, a ruch jest niewielki, uczciwie mówię, że abonament się nie zwraca. Lepiej wychodzi rytm kwartalny robiony własnymi siłami, z krótką listą do odhaczenia: aktualizacje z kopią przed i sprawdzeniem wpisu po, przejrzenie błędów 404 w Search Console, usunięcie spamu z komentarzy, rzut oka na wtyczki bez aktualizacji od dłuższego czasu i przegląd trzech najczęściej odwiedzanych wpisów pod kątem nieaktualnych informacji. To godzina, może dwie na kwartał.

Granica między jednym a drugim jest prosta: jeśli w ostatnim półroczu ani razu nie otworzyłeś Search Console i nie wiesz, który wpis przynosi Ci najwięcej wejść - to nie jest kwestia pakietu, tylko tego, że blogiem nie zajmuje się dziś nikt. Wtedy zaczynam od jednorazowego uporządkowania i dopiero po nim widać, czy w ogóle potrzebna jest stała opieka.

Najczęstsze pytania

Czy blog potrzebuje osobnej opieki, skoro stoi na tej samej stronie co oferta? Technicznie to jedna instalacja WordPressa i jedna kopia zapasowa, więc osobnej umowy nie potrzebujesz. Ale zakres pracy jest inny: przy stronie ofertowej pilnujesz kilku podstron i formularza, przy blogu dochodzi archiwum, które rośnie samo i wymaga regularnego przeglądu. Warto po prostu dopilnować, żeby w ustalonym zakresie były wymienione czynności dotyczące treści, a nie tylko aktualizacje i kopie.

Co zrobić ze starymi wpisami, które się zdezaktualizowały? Kolejność jest taka: najpierw sprawdź w Search Console, czy wpis nadal przynosi wejścia. Jeśli tak - zaktualizuj treść pod tym samym adresem, bo adres jest wart więcej niż tekst. Jeśli nie przynosi nic i dubluje inny wpis, połącz treść i przekieruj stary adres na ten, który zostaje. Kasowanie bez przekierowania to najgorszy z możliwych wariantów.

Czy wyłączyć komentarze na blogu firmowym? Jeśli od roku nie było pod wpisami ani jednego prawdziwego komentarza, a moderujesz wyłącznie spam - tak, wyłącz je i odzyskaj ten czas. Przy blogu, na którym czytelnicy faktycznie zadają pytania, komentarze zostawiam, ale zawsze z moderacją przed publikacją i filtrem antyspamowym, bo otwarte komentarze bez moderacji zapełniają się linkami w kilka dni.

Jak często aktualizować wtyczki na blogu, który publikuje raz na miesiąc? Rytm aktualizacji nie zależy od tego, jak często publikujesz, tylko od tego, kiedy wychodzą łatki. Przy blogu bez sprzedaży wystarczy przegląd raz w miesiącu, ale poprawki bezpieczeństwa - zwłaszcza dla wtyczek widocznych dla niezalogowanych, jak formularze czy komentarze - wchodzą od razu. Blog jest atakowany dokładnie tak samo jak sklep, bo boty nie sprawdzają, czy jest na czym zarobić.


Nie chcesz pilnować tego co miesiąc samemu? Biorę strony i sklepy pod stałą opiekę - backupy, aktualizacje, monitoring i priorytet, kiedy coś padnie. Napisz, co masz pod sobą, a odeślę zakres i cenę.

§ Wycena 24h

Masz podobny problem u siebie i nie wiesz, od czego zacząć?

Opisz zakres w dwóch zdaniach albo podeślij link. Wskażę, co poprawić najszybciej, a wycenę dostajesz na piśmie w 24 godziny - bez „od X zł".

Wyślij zakres - wycena 24h