Przejdź do treści
codecollab.pl
§ Blog migracja na woocommerce seo

Migracja na WooCommerce bez utraty pozycji w Google

Migracja sklepu to nie przeprowadzka mebli - jedno źle przepięte przekierowanie i ruch z Google znika z dnia na dzień

Krystian Kacik 10 min czytania
Spis treści

Najgorszy moment migracji to nie sam dzień przełączenia. To trzeci tydzień po, kiedy właściciel sklepu wchodzi do Google Search Console i widzi, że połowa podstron wypadła z indeksu, a ruch organiczny spadł o połowę. Wtedy zwykle dzwoni do mnie. I prawie zawsze przyczyna jest ta sama: ktoś przeniósł produkty na WooCommerce, ale nie przeniósł tego, co Google już o tym sklepie wiedział.

Bo migracja na WooCommerce to nie tylko przerzucenie produktów i grafik. To przeprowadzka całej historii w wyszukiwarce - linków prowadzących do Twoich kategorii, pozycji budowanych latami i adresów, które Google ma zapisane jako „tu jest ten produkt”. Zrobione niechlujnie, startujesz od zera, choć sklep działa od dziesięciu lat.

Dobra wiadomość: utrata pozycji nie jest nieunikniona - to efekt konkretnych, dających się przewidzieć błędów. Poniżej rozkładam, jak migrować z Presty, Shopera czy Shopify na WooCommerce tak, żeby Google w ogóle nie zauważył zmiany silnika.

Najpierw zmierz, co masz - inaczej nie wiesz, co tracisz

Zanim cokolwiek przenosisz, robię pełną inwentaryzację starego sklepu. Bez tego nie wiesz, które strony zarabiają na ruchu z Google, więc nie wiesz, czego pilnować. Co zbieram na starcie:

  • Pełną listę adresów (URL) - wszystkie produkty, kategorie, strony statyczne, wpisy bloga. Z eksportu sklepu albo crawlerem typu Screaming Frog.
  • Które adresy mają ruch i pozycje - z Google Search Console (zakładka „Skuteczność”) i Analytics. Zwykle garstka adresów odpowiada za większość ruchu. Te są najważniejsze.
  • Linki przychodzące - jeśli ktoś z zewnątrz linkuje do konkretnej kategorii, ten adres musi po migracji nadal działać albo przekierowywać.

Co pomaga: wyeksportuj raport stron z Google Search Console za ostatnie 12 miesięcy jeszcze PRZED migracją. To Twoja mapa skarbów - po przełączeniu od razu wiesz, które adresy musisz mieć pod kontrolą.

Dopiero z tą listą w ręku wiem, co naprawdę przenoszę - nie wszystkie adresy po równo, tylko świadomie te, które zarabiają.

Mapowanie URL i przekierowania 301 - serce całej operacji

To jest najważniejsza część i miejsce, gdzie pada najwięcej migracji. Presta, Shoper i Shopify budują adresy inaczej niż WooCommerce. Stary produkt mógł mieć adres /123-nazwa-produktu.html, a w WooCommerce naturalnie wyląduje pod /produkt/nazwa-produktu/. To dwa różne adresy dla tej samej rzeczy.

Jeśli nic z tym nie zrobisz, stary adres zwróci błąd 404 - „nie ma takiej strony”. Google po kilku takich wizytach wyrzuca go z indeksu, a razem z nim Twoją pozycję i wszystkie linki, które do niego prowadziły.

Rozwiązaniem jest przekierowanie 301 - trwała informacja dla wyszukiwarki: „ten produkt przeprowadził się tutaj, przenieś też jego pozycję”. Robię to tak:

  1. Mapa stary adres → nowy adres - tabela, gdzie każdy ważny adres ze starego sklepu ma swój odpowiednik w WooCommerce. Jeden do jednego.
  2. Reguły 301 na serwerze albo we wtyczce - najlepiej w konfiguracji serwera (najszybsze) albo dobrą wtyczką do przekierowań. Każdy stary adres prowadzi do nowego, bez przeskoków.
  3. Obsługa wzorców - przy tysiącach produktów nie pisze się reguł ręcznie. Dla powtarzalnych schematów robię regułę wzorcową, a nietypowe przypadki dopinam pojedynczo.

Co pomaga: przekierowanie ma prowadzić wprost do celu - jeden skok. Łańcuch typu stary adres → przekierowanie → kolejne przekierowanie rozmywa siłę linku i spowalnia wszystko. Po migracji przeskanuj sklep crawlerem i wyłap takie łańcuchy.

To żmudna robota, ale to ona decyduje, czy zachowasz pozycje. Reszta to higiena.

Zachowaj strukturę kategorii i nawigację

Google rozumie sklep po części przez jego strukturę - co jest kategorią, co podkategorią, jak produkty są pogrupowane. Jeśli przy okazji migracji przebudujesz całe drzewo kategorii, wysyłasz sygnał, że to zupełnie inny sklep. Dlatego migracja i redesign struktury to u mnie dwie osobne operacje: najpierw przenoszę sklep 1:1 - ta sama struktura, te same grupowania, te same nazwy - a kategorie porządkuję dopiero później, pojedynczo, z przekierowaniem każdej zmiany. To samo dotyczy linków wewnętrznych, breadcrumbów i menu. Im więcej zostaje bez zmian, tym mniej Google ma powodów, żeby przeliczać sklep od nowa.

Przenieś meta tytuły, opisy i nagłówki

Tytuły SEO (meta title), opisy (meta description) i nagłówki H1 produktów i kategorii to często efekt lat dłubania - ktoś je dopracował tak, żeby klikały się w Google. Przy migracji łatwo je zgubić, bo nowy silnik generuje własne, domyślne wersje.

Co przenoszę razem z produktami:

  • Meta title i meta description - eksport ze starego sklepu (Presta i Shoper trzymają je w bazie, Shopify w polach SEO produktu), import do WooCommerce przez wtyczkę SEO.
  • Nagłówki H1 - zwykle to nazwa produktu, ale jeśli były ustawiane ręcznie, trzeba je zachować.
  • Atrybuty obrazków (alt) - opisy zdjęć też niosą SEO, zwłaszcza w grafice Google.
  • Treści opisów - pełne, unikalne opisy produktów i kategorii. To one rankują na frazy długiego ogona.

Jeśli przeniesiesz produkt, a zgubisz jego dopracowany tytuł SEO, technicznie wszystko działa - ale w Google wyświetla się gorszy, automatyczny tytuł i spada klikalność. Detal, który robi różnicę w wynikach.

Sitemap i Google Search Console - powiedz Google, co się stało

Po migracji Google trzeba aktywnie poprowadzić za rękę, a nie czekać, aż sam się domyśli. Robię to w kilku krokach:

  1. Nowa mapa witryny (sitemap XML) - WooCommerce z wtyczką SEO generuje ją automatycznie. Sprawdzam, czy zawiera ważne adresy i żadnych śmieci (koszyka, konta, podziękowań).
  2. Zgłoszenie sitemap w Google Search Console - od razu po przełączeniu, żeby Google szybciej znalazł nowe adresy.
  3. Stara sitemap chwilowo zostaje - pomaga Google szybciej odwiedzić stare adresy, trafić na przekierowania 301 i połączyć stary adres z nowym.
  4. Raport indeksacji - obserwuję, ile adresów Google przyjął, ile odrzucił i dlaczego.

Co pomaga: jeśli zmienia się domena albo dodajesz/usuwasz www, użyj narzędzia zmiany adresu w Google Search Console. Przy samej zmianie silnika na tej samej domenie nie jest potrzebne, ale przy przeprowadzce domeny - obowiązkowo.

Staging, czyli przełączasz dopiero, gdy wszystko działa

Najdroższy błąd to migracja „na żywca” - przebudowa na działającym sklepie. To gwarancja przestojów, połowicznie działającego checkoutu i paniki.

Dlatego nowy WooCommerce stawiam zawsze na kopii roboczej (staging), pod adresem niewidocznym dla Google i zablokowanym przed indeksacją, żeby wersja robocza nie konkurowała w wynikach z prawdziwym sklepem. Tam mam komplet: produkty, struktura, przekierowania, meta, płatności, dostawa. Przełączam dopiero, gdy wszystko przejdzie testy:

  • Czy próbka starych adresów (zwłaszcza tych z największym ruchem) poprawnie przekierowuje na nowe.
  • Czy checkout, płatności i mail z zamówieniem działają od początku do końca.
  • Czy meta tytuły i opisy faktycznie się przeniosły, a nie zostały domyślne.
  • Czy nigdzie nie został przypadkowy „noindex” ani blokada w robots.txt.

Ten ostatni punkt to klasyk - migracja idealna, a sklep tygodniami niewidoczny, bo na produkcji została blokada indeksacji z wersji roboczej. Sprawdzam to zawsze pierwszego dnia po przełączeniu.

Po przełączeniu pilnuj indeksacji jak jastrząb

Migracja nie kończy się w dniu przełączenia - kończy się, gdy Google w pełni przetrawi zmianę, co trwa od kilku dni do kilku tygodni. Przez ten czas trzeba patrzeć na liczby, nie na przeczucia.

Co monitoruję przez pierwsze tygodnie:

  • Raport indeksacji w Google Search Console - liczba zaindeksowanych stron powinna ustabilizować się blisko poziomu sprzed migracji. Nagły spadek to problem do naprawy od ręki.
  • Błędy 404 - jeśli wyskakują stare adresy bez przekierowania, dopinam brakujące reguły 301.
  • Pozycje i ruch - lekkie wahanie tuż po migracji jest normalne. Trwały, głęboki spadek po 2-3 tygodniach to sygnał, że coś przeniosło się źle.

Co pomaga: w pierwszym tygodniu codziennie zaglądaj do raportu stron w Google Search Console i do błędów 404. Większość problemów migracyjnych da się naprawić w 48 godzin - ale tylko jeśli je zauważysz, zanim Google zdąży powyrzucać adresy z indeksu.

Najczęstsze błędy, przez które ginie ruch

Prawie każda utrata pozycji przy migracji sprowadza się do jednego z tych błędów:

  • Brak przekierowań 301 - stare adresy zwracają 404, Google wyrzuca je z indeksu razem z pozycjami. Błąd numer jeden.
  • Zmiana wszystkich adresów naraz z redesignem struktury - migracja silnika plus przebudowa kategorii plus nowe adresy w jednym ruchu. Google nie nadąża połączyć starego z nowym.
  • Łańcuchy przekierowań - stary adres skacze przez kilka przekierowań, zanim trafi do celu. Rozmywa siłę linków i spowalnia indeksację.
  • Zgubione meta i opisy - produkty się przeniosły, ale z domyślnymi tytułami zamiast dopracowanych. Spada klikalność.
  • Blokada indeksacji ze stagingu na produkcji - „noindex” albo blokada w robots.txt zostaje po przełączeniu. Sklep działa, ale jest niewidoczny w wyszukiwarce.
  • Brak monitoringu po migracji - nikt nie patrzy w Search Console, więc problem wychodzi dopiero przy spadku sprzedaży, miesiąc za późno.

Wszystkie są do uniknięcia. Żaden nie wymaga magii - wymaga planu i pilnowania liczb.

Czasem najlepszą migracją jest jej brak

Zanim zaplanujesz migrację, warto się cofnąć o krok i sprawdzić, czy WooCommerce to właściwy kierunek dla Twojego etapu firmy - nie każdy sklep powinien na niego przechodzić. Jeśli sklep działa stabilnie, a problemem jest tylko wygląd albo szybkość, przejście na WooCommerce bywa przerostem formy - bardziej opłaca się redesign bez przebudowy od zera, bez ruszania adresów i ryzyka dla SEO. Ale jeśli stoisz na silniku, który Cię ogranicza - drogie licencje, brak elastyczności, problemy z rozwojem - sklep na WooCommerce daje wolność i pełną kontrolę. Migracja ma wtedy sens, pod warunkiem że jest zaplanowana, a nie odklepana - tak wygląda migracja, którą prowadzę.

Cała sztuka sprowadza się do jednego: nie zmuszaj Google, żeby uczył się Twojego sklepu od nowa. Przenieś adresy z przekierowaniami 301, zachowaj strukturę i meta, przetestuj na kopii roboczej, przełącz raz a dobrze i pilnuj indeksacji przez kilka tygodni. To nie jest skomplikowane - jest pracochłonne i nie wybacza skrótów.

Jeśli planujesz przejście na WooCommerce i nie chcesz oddać Google pozycji budowanych latami - podeślij mi adres obecnego sklepu. Zrobię przegląd: pokażę, gdzie są ryzyka i jak przeprowadzić migrację tak, żeby ruch organiczny przetrwał przeprowadzkę. Wycenę dostajesz na piśmie, bez „od X zł”.

Najczęstsze pytania

Czy po migracji pozycje w Google spadną? Lekkie wahania przez pierwsze dni i tygodnie są normalne - Google potrzebuje czasu, żeby przetrawić zmianę adresów. Trwały spadek nie bierze się z samej migracji, tylko z konkretnego błędu: brakujących przekierowań 301, zgubionych meta albo blokady indeksacji zostawionej z wersji roboczej. Dlatego przez pierwsze tygodnie codziennie patrzę w raport indeksacji.

Jak długo trzeba trzymać przekierowania 301? Najbezpieczniej na stałe. Google zwykle przepisuje adres na nowy w kilka tygodni, ale stare adresy żyją dalej w cudzych linkach, zakładkach i mailach - jeśli wyłączysz przekierowania po miesiącu, ci ludzie trafią na 404. Reguły 301 nic nie kosztują, więc nie ma powodu ich kasować.

Czy da się przeprowadzić migrację bez przerwy w sprzedaży? Tak i tak to robię. Nowy sklep powstaje na kopii roboczej zablokowanej przed indeksacją, a stary sprzedaje normalnie aż do przełączenia. Przepinam dopiero wtedy, gdy przekierowania, checkout, płatności i meta przejdą testy - samo przełączenie to kwestia chwili, nie dni.

Ruch spadł już po migracji - da się to odkręcić? Da się to naprawić, ale im szybciej, tym mniej roboty. Zaczynam od listy adresów sprzed migracji z Google Search Console i sprawdzam, które zwracają 404 albo skaczą przez łańcuch przekierowań, a potem czy na produkcji nie został „noindex” z kopii roboczej. Po dopięciu brakujących reguł 301 Google zaczyna od nowa łączyć stare adresy z nowymi - to po prostu trwa dłużej niż gdyby zrobić to od razu.


Siedzisz na Shoperze, Preście albo Shopify i myślisz o przenosinach? Robię migracje na WooCommerce bez utraty pozycji w Google i bez przerwy w sprzedaży. Porozmawiajmy o projekcie.

§ Porozmawiajmy o projekcie

Twój sklep zwalnia albo wygląda staro, a nie wiesz, od czego zacząć?

Opisz zakres w dwóch zdaniach albo podeślij link do sklepu. Wskażę, co poprawić najszybciej, a wycenę dostajesz na piśmie - bez „od X zł".

Odpowiadam osobiście, na piśmie, z kwotą i terminem. Bez newslettera.