Strona internetowa dla architekta ma jedno zadanie: doprowadzić inwestora od obejrzenia realizacji do maila, w którym stoi działka, metraż i termin. To inny ruch niż u fotografa czy grafika, gdzie zachwyt i decyzja mieszczą się w jednym popołudniu. Tutaj między pierwszym wejściem na stronę a podpisaniem umowy mijają tygodnie, czasem miesiące, a odwiedzający wraca kilka razy - raz sam, raz z drugą połową, raz z ojcem, który dokłada do budowy.
Dlatego portfolio pracowni musi robić dwie rzeczy naraz: wytrzymać wielokrotne oglądanie bez nudzenia i za każdym razem podsuwać ten sam, wygodny sposób odezwania się. Poniżej rozpisuję, co konkretnie na takiej stronie ma stać, jak pokazać rendery i rzuty, żeby nie zatkały telefonu, i ile to kosztuje.
Co ma robić strona internetowa dla architekta
Inwestor, który szuka pracowni, ma w głowie trzy pytania i żadne z nich nie brzmi „czy ładnie projektujecie”. Zakłada, że ładnie, bo inaczej by nie wszedł. Pyta o coś innego:
- Czy robicie właśnie to, co ja mam do zrobienia - dom jednorodzinny, rozbudowa, wnętrze mieszkania, hala, adaptacja projektu gotowego
- Czy robiliście to w mojej skali i w moich warunkach - podobny metraż, podobna działka, ten sam region i ten sam typ pozwolenia
- Jak to wygląda od strony organizacyjnej - co dostaję na kolejnych etapach, kto prowadzi sprawy w urzędzie, jak długo to trwa
Strona pracowni architektonicznej, która odpowiada tylko na pierwsze pytanie, dostaje ruch i komplementy. Zapytania idą do tej, która odpowiada na wszystkie trzy. Najciekawsze jest to, że odpowiedź na pytanie drugie i trzecie nic nie kosztuje - macie ją w głowie i w dokumentach z każdego zamkniętego projektu, po prostu nie trafia na stronę.
Karta realizacji zamiast ściany renderów
Najczęstszy układ portfolio architekta wygląda tak: siatka pięćdziesięciu wizualizacji, po kliknięciu powiększenie, pod spodem nic. Ten układ zakłada, że obraz sam się obroni. Obroni się u kogoś, kto już wie, czego chce. Inwestor pierwszy raz stawiający dom nie umie z renderu odczytać, czy ten projekt jest z jego świata.
Znacznie lepiej działa karta realizacji: jedna podstrona na projekt, z krótkim opisem i stałym zestawem informacji. Proponuję taki szkielet, bo wypełnia się go w kilka minut i jest porównywalny między projektami:
| Pole | Przykład treści | Po co czytelnikowi |
|---|---|---|
| Typ i program | dom jednorodzinny, 4 osoby, garaż w bryle | poznaje, czy to jego przypadek |
| Metraż i działka | ok. 160 m2, działka wąska, spadek w stronę południa | widzi skalę i trudność |
| Lokalizacja ogólna | okolice Krakowa | wie, czy działacie w jego rejonie |
| Zakres prac | koncepcja, projekt budowlany, wykonawczy, nadzór | rozumie, co bierzecie na siebie |
| Etap | zrealizowany / w budowie / projekt | odróżnia dom stojący od wizualizacji |
| Czas | ile trwała droga od koncepcji do pozwolenia | najważniejsza informacja, której nikt nie podaje |
Do tego dwa albo trzy zdania o tym, co było w projekcie trudne i jak to rozwiązaliście. Te zdania robią całą robotę - z nich inwestor wyczytuje sposób myślenia, a wyszukiwarki dostają jedyny tekst, z którego mogą zrozumieć obraz. Renderów w karcie wystarczy kilka, plus jeden rzut. Reszta materiału i tak nie zostanie obejrzana.
Kolejność kart na stronie głównej ustawia się pod zlecenia, które chcecie brać dalej, a nie chronologicznie. Jeśli pracownia chce wejść w większe obiekty, to one mają stać na górze, nawet gdy ostatnie trzy projekty były domami.
Szybkie portfolio na telefonie - jak to zrobić technicznie
Portfolio architekta jest ciężkie z innego powodu niż portfolio fotografa. Tam problem to setki kadrów. Tutaj problem to pojedyncze pliki potrafiące ważyć kilka megabajtów: rendery zapisane w PNG prosto z programu do wizualizacji, rzuty eksportowane jako obrazy w rozdzielczości do druku i panoramy z wnętrz. Telefon w zasięgu LTE ciągnie taką kartę realizacji długimi sekundami, a inwestor w tym czasie patrzy na puste prostokąty.
Cztery rzeczy, które załatwiają większość sprawy:
- Rendery zapisujcie jako zdjęcia, nie jako grafiki. PNG ma sens przy logotypach i rysunkach z przezroczystością; wizualizacja to obraz fotograficzny i należy do formatów stratnych. Który format wybrać i jak przygotować wersje na różne ekrany, rozpisałem w tekście o optymalizacji zdjęć na stronie
- Jeden render tytułowy na karcie ładuje się natychmiast, cała reszta dopiero, gdy czytelnik do niej dojedzie. Nie odwrotnie - najczęstszy błąd to leniwe ładowanie włączone hurtem na wszystkim, przez co pierwszy obraz pojawia się z opóźnieniem
- Rzuty i przekroje dajcie jako osobny podgląd z powiększeniem, nie jako jeden wielki obraz wstawiony w treść. Plan czyta się, przybliżając fragmenty, więc dobrze sprawdza się miniatura w treści plus pełny plik po kliknięciu. Rysunki wektorowe zachowują ostrość przy każdym powiększeniu i ważą przy tym tyle, co nic
- Panoramy i spacery 3D wpinajcie dopiero po kliknięciu. Osadzone na sztywno w karcie potrafią ładować się dłużej niż cała reszta strony razem wzięta
Sprawdzenie efektu zajmuje minutę i nie potrzebuje fachowca: wpisujecie adres karty realizacji w PageSpeed Insights i patrzycie na wynik dla telefonu. Jeśli strona pracowni stoi na gotowym motywie z wbudowaną galerią i efektami, sam motyw potrafi być większym obciążeniem niż zdjęcia - wtedy zaczyna się od niego, nie od plików.
Jeżeli robicie też fotografie wnętrz albo współpracujecie z fotografem i macie na stronie osobną galerię zdjęć, logika przygotowania plików jest identyczna; rozpisałem ją przy okazji strony portfolio dla fotografa.
Formularz, który kwalifikuje inwestora
Formularz z polami „imię, mail, wiadomość” daje zapytania w stylu „ile kosztuje projekt domu?”. Odpowiedź na takie pytanie wymaga trzech maili wymiany, zanim w ogóle wiadomo, o czym rozmawiacie. Formularz z konkretnymi polami załatwia to od razu:
- Typ inwestycji - nowy dom, rozbudowa, adaptacja projektu gotowego, wnętrze, obiekt usługowy
- Czy jest działka i czy jest do niej plan miejscowy albo warunki zabudowy
- Orientacyjny metraż i liczba osób, które mają tam mieszkać albo pracować
- Etap - sam pomysł, kupiona działka, gotowa koncepcja do dokończenia
- Planowany termin startu budowy
- Budżet na całą inwestycję, choćby w widełkach
Pole o budżecie odstrasza część osób i to jest jego zaleta. Pracownia, która ma pełen kalendarz, nie potrzebuje więcej zapytań, tylko mniej zapytań o niczym.
Dwie rzeczy dokładam zawsze: informację o czasie odpowiedzi („odpisuję w ciągu 24 godzin” działa lepiej niż milczące pole) oraz mail i telefon wypisane zwykłym tekstem, bo część inwestorów nie skorzysta z formularza nigdy. Pod każdą kartą realizacji powinno stać jedno zdanie z przyciskiem - nie cały formularz, tylko wejście do niego.
Prawa autorskie i zgody, czyli o czym pracownie zapominają
Dwie sprawy, które łatwo odłożyć i potem żałować. Pierwsza: publikacja projektu, który powstał dla klienta. Umowy z inwestorami różnie regulują to, co wolno pokazać i kiedy - bywa, że wizualizacje można publikować dopiero po oddaniu budynku, a adres nigdy. Druga: rendery i zdjęcia wykonane przez kogoś innego (wizualizatora, fotografa wnętrz) mają własnych autorów i własne zasady użycia.
Najprostsze zabezpieczenie to zapis o prawie do publikacji realizacji w portfolio wpisany do umowy na starcie, zamiast dopraszania się zgody dwa lata później. Zaznaczam wyraźnie: to obserwacja z praktyki wdrożeniowej, nie porada prawna - brzmienie zapisów potwierdźcie u swojego prawnika.
Przy okazji warto uporządkować opisy alternatywne renderów. To krótki opis treści obrazu dla osób korzystających z czytnika ekranu, a przy okazji jedyna informacja o zawartości pliku dla wyszukiwarek, które obrazu same nie przeczytają.
Żeby ktoś w ogóle trafił: architekt i miasto
Zapytania o projekt są mocno lokalne. Ludzie szukają hasłami w rodzaju „architekt Kraków” albo „pracownia architektoniczna Wrocław”, a wyszukiwarka dopasowuje wyniki do miejsca, z którego pytają. Z tego wynikają trzy rzeczy do zrobienia raz:
- Wizytówka Google i strona mówią to samo - dokładnie ta sama nazwa, ten sam adres, ten sam telefon, znak w znak
- Region działania wypisany wprost na stronie kontaktowej i w podpisie, a nie domyślany z adresu
- Karty realizacji z lokalizacją ogólną - to one wchodzą w wyniki na pytania o konkretną okolicę
Czy taką widoczność musi prowadzić ktoś z Waszego miasta, rozbierałem osobno w tekście o SEO lokalnym i pracy zdalnej.
Ile kosztuje i ile trwa
Nową stronę dla pracowni wyceniam na piśmie po rozmowie, etapami, a kwota zależy od liczby podstron, tego, ile kart realizacji trzeba przenieść ze starego serwisu, i od tego, czy dochodzi wersja angielska. Wycena ma stałą kwotę i zakres - po tej stronie leży ryzyko, że coś zajmie dłużej, niż wyglądało. Jak w ogóle czytać wyceny stron i skąd biorą się różnice między ofertami, rozpisałem w tekście o koszcie strony internetowej.
Czas realizacji przy gotowych materiałach to zwykle 2-4 tygodnie od akceptacji projektu graficznego. Najdłużej trwa nie kod, tylko zebranie renderów i napisanie opisów do kart realizacji - dlatego proszę o ten materiał na starcie, nie na końcu. Cały proces od strony organizacyjnej opisałem na stronie budowy stron internetowych.
Jeśli po wdrożeniu ktoś ma pilnować aktualizacji, kopii i szybkości, jest stała opieka techniczna - zakres i ceny pakietów są na stronie opieki, a pakiet dobieram do tego, jak dużo się na stronie dzieje.
Najczęstsze pytania
Czy pracownia potrzebuje strony, skoro ma profil na portalu architektonicznym? Profil przyciąga i daje ruch, ale to nie Wasz adres - zasady i zasięgi zmieniają się bez uprzedzenia, a kontakt idzie przez cudzy formularz. Strona daje pełne karty realizacji, informację o zakresie i etapach oraz zapytanie wpadające prosto do Was. W praktyce działają razem.
Ile realizacji powinno być w portfolio architekta? Lepiej osiem opisanych niż pięćdziesiąt samych renderów. Portfolio ocenia się po najsłabszej pozycji, a nie po najmocniejszej, więc projekty „całkiem niezłe” po prostu wytnijcie. Ważniejsza od liczby jest kompletność opisu przy każdej karcie.
Czy pokazywać na stronie ceny projektów? Nie musicie podawać stawek, ale warto powiedzieć, od czego cena zależy: metraż, zakres etapów, stopień trudności działki, czy prowadzicie sprawy formalne. Strona całkiem milcząca o pieniądzach generuje najwięcej zapytań od osób, które i tak nie zostaną klientami.
Mam stronę, która wygląda dobrze, ale nie przynosi zapytań. Przebudowa czy poprawki? Najpierw diagnoza, nie przebudowa. W większości przypadków, które widzę, brakuje trzech rzeczy: opisów przy realizacjach, konkretnego formularza i szybkości na telefonie. To da się poprawić na istniejącej stronie, a przebudowa ma sens dopiero wtedy, gdy po tych poprawkach nadal nic się nie dzieje.
Potrzebujesz czegoś takiego u siebie? Projektuję i buduję strony internetowe dla firm B2B - od zera albo jako przebudowę tego, co już stoi. Porozmawiajmy o projekcie.